Dlaczego warto czekać?
15 powodów dla których moim zdaniem warto czekać:
1. Chciał(a)bym, aby mój współmałżonek/ współmałżonka był/a dziewicą.
2. Chciał(a)bym dla niej/niego swą dziewiczość zachować.
3. Chciał(a)bym, aby noc poślubna była czasem spełnienia tęsknoty, a nie choćby najurodziwszym, ale kolejnym razem.
4. Nie chciał(a)bym się zarazić ani mojego przyszłego małżonka żadną chorobą przenoszoną drogą płciową.
5. Chciał(a)bym mieć zaufanie do swojej żony/męża, że mnie nie zdradzi, również by ona/on mnie takowym darzył(a), aby nie było chorej zazdrości, gdy będę mieć kontakt z innymi dziewczynami/chłopakami.
6. Chciał(a)bym być panem swojego ciała, aby kiedyś w przyszłości móc przytulić swoją dorastającą córkę/syna, lub też inną bliską mi osobę.
7. Nie chciał(a)bym spać w oddzielnym łóżku, gdy współżycie z żoną/mężem będzie z jakiegoś powodu niewskazane.
8. Chciał(a)bym sobie żonę/męża wybrać, a nie wylosować.
9. Nie chciał(a)bym mieć dziecka nie ze swoją żoną/mężem.
10. Nie chciał(a)bym się żenić/wychodzić za mąż tylko dlatego, że będziemy mieć dziecko.
11. Chciał(a)bym być wzorem i bohaterem dla swoich dzieci. Móc im uczciwie opowiadać o swoich kontaktach z płcią przeciwną.
12. Chciał(a)bym również aby moja żona/ mój mąż słysząc to był(a) dumny/dumna ze mnie.
13. Chciał(a)bym mieć przyjaciół wśród dziewcząt/chłopców. Chciał(a)bym też, aby koledzy/koleżanki mi ufali wiedząc, że będę fair w stosunku do ich dziewczyn/chłopaków, kiedyś żon/mężów.
14. Jeżeli się ożenię/wyjdę za mąż, chciał(a)bym prowadzić spokojne, czyste, pełne radości, płomienne, czyste życie seksualne ze swoim współmałżonkiem, a jeśli się nigdy nie ożenię/wyjdę za mąż, to chcę, aby moja wstrzemięźliwość była wzorem i umocnieniem dla innych w sytuacjach gdyby kiedyś znaleźli się daleko od swoich współmałżonków.
15. I wreszcie: BÓG MÓWI, ŻE WARTO CZEKAĆ!!! On nie robi głupich numerów
Źródło: www.jim.org.pl
Zobacz także: Dlaczego czekam do ślubu?
Autor: Izabelka





Komentarze
Jestem katoliczka, ale to, ze chcę zachować swoje dziewictwo dla tej jedynej osoby nie ma nic wspolnego z religia tylko z własnym przekonaniem, szanowaniewm sie i szacunkiem do drugiej osoby.
Nie widze w tym wartosci samej w sobie.
Sam zostalem poczety "w grzechu" i moi rodzice wcale nie wstydza sie mi o tym powiedziec.
I nie uwazam, ze jestem przez to gorszym czlowiekiem, a moi rodzice zyja juz wiele lat w szczesliwym malzenstwie.
Rozumiem, ze motto tego portalu pt. "Czysty SEX" to nic innego jak po prostu "brak seksu"? Nic prostszego ;l
do Toma: czy nie czulbys sie dowartosciowany i szegolny gdyby Twoja partnerka dziewica zrobila to tylko z Toba? to jest gest, pokazanie i jednoczesnie udowodnienie tej drugiej osobie ze sie ja Kocha. Jeszcze jedno, powiedzmy ze masz dwie takie same dziewczyny z charakteru i z wygladu przed soba, normalnie blizniaczki. Czym sie rozni dziewczyna dziewica od dziewczyny ktora juz wspołzyła?
do The MJK: Zgadzam sie z Toba ale warto by bylo rozpatrzec jeszcze inne konteksty? np dlaczego "jej" nie jedli ? bo albo nie mieli do niej dostepu albo wybrali inna droge. Z tego co zauwazyłam to ludzie ktorzy pierwszy raz maja za soba sie chwala, a nie naodwrot.
Skoro nie jestem gotowa to nie bede tego robiła tylko dlatego, ze jestem inna ze nawet 13, 14 a nawet 15 latkowie maja to za soba, Jesli chłopak z ktorym bede bedzie mnie kochal to poczeka, zaakceptuje mnie i moja decyzje.
MIły kolego!
Załóżmy, że zakochałeś się w jednej dziewczynie. Jest wspaniała i jest dla Ciebie ideałem. Jest tylko jeden problem (dla Ciebie problem), ona jest dziewicą. Piszesz, że nie chcesz dziewicy, więc co teraz? Poprosisz kogoś by sprawił, żeby przestała być dziewicą, choć to Ty jesteś w niej zakochany? Czy sex w związku to wszytsko?
A co do hasła, to nie oznacza ono braku sexu, wręcz przeciwnie, ALE po sakramentalnym 'tak' :)
Pozdrawiam i dziękuję za dzielenie się opiniami :)
A dlaczego? Bo jak zjesz deser to tracisz apetyt na obiad
wyłumaczcie mi ten punkt! Uważacie, że ludzie współżyjący ze sobą przed ślubem mogą robić to na okrągło??? I więcej: uważacie, że jest to ich głównym zajęciem?
... czy jeśli para przed ślubem nie potrafi pohamować swoich żądz to czy po ślubie, jeśli będzie trzeba, będą potrafili się poświęcić?
Jeśli wiem, że ta druga osoba tego chce, potrzebuje, to chcęto tej osobie dać. Chcę dać tej osobie siebie całego.
Abstrahując od sensowności samego zawierania małżeństwa:
[quote]5. Chciał(a)bym mieć zaufanie do swojej żony/męża, że mnie nie zdradzi, również by ona/on mnie takowym darzył(a), aby nie było chorej zazdrości, gdy będę mieć kontakt z innymi dziewczynami/chłopakami[/i]."[/quote]
Nie uważasz, że może to działać równie dobrze w drugą stronę, tzn. po rozpoczęciu współżycia, poznaniu jego piękna i emocji z nim związanych, człowiek może zechcieć "skosztować" ich także z inną osobą
[quote]6. Chciał(a)bym być panem swojego ciała, aby kiedyś w przyszłości móc przytulić swoją dorastającą córkę/syna, lub też inną bliską mi osobę.[/quote]
Czy sugerujesz że jeżeli ktoś przed ślubem uprawia seks to będzie to prowadzić do skłonności kazirodczych??? Jeśli tak, to na jakiej podstawie tak sądzisz?
[quote]7. Nie chciał(a)bym spać w oddzielnym łóżku, gdy współżycie z żoną/mężem będzie z jakiegoś powodu niewskazane."[/quote]
Aha, czyli nie zachowując wstrzemięźliwości seksualnej przed ślubem, stajemy się (wg Ciebie) osobami niepanującymi nad swoimi odruchami, czy też może nawet gwałcicielami???
[quote]8. Chciał(a)bym sobie żonę/męża wybrać, a nie wylosować.[/quote]
????????????????????????????????????????????????????????????
[quote]9. Nie chciał(a)bym mieć dziecka nie ze swoją żoną/mężem"[/quote]
Na to też są sposoby.
[quote]10. Nie chciał(a)bym się żenić/wychodzić za mąż tylko dlatego, że będziemy mieć dziecko.[/quote]
A czemu miałabyś to robić?
[quote]11. Chciał(a)bym być wzorem i bohaterem dla swoich dzieci. Móc im uczciwie opowiadać o swoich kontaktach z płcią przeciwną."[/quote]
Czy naprawdę uważasz że wstrzemięźliwość seksualna jest bohaterstwem? Jeśli tak to czemu?
[quote]15. I wreszcie: BÓG MÓWI, ŻE WARTO CZEKAĆ!!! On nie robi głupich numerów[/quote]
Powiedział Ci to bezpośrednio? Jeśli nie, to skąd możesz wiedzieć że nie chce czegoś zupełnie odwrotnego???
Pozdrawiam Serdecznie i czekam na odpowiedź
[quote]10. Nie chciał(a)bym się żenić/wychodzić za mąż tylko dlatego, że będziemy mieć dziecko.
A czemu miałabyś to robić?
[/quote]
Odpowiedzialny facet gdy spłodzi dziecko raczej stara się stworzyć temu dziecku rodzine...
[quote]Czy naprawdę uważasz że wstrzemięźliwość seksualna jest bohaterstwem? Jeśli tak to czemu?[/quote]
Dla mnie jest- choćby dlatego, że tak trudno jest ją zachować... Media, świat ogólnie pędzą nas ku wczesnemu, niezobowiązującemu współżyciu. A powiedzieć w tym wypadku światu "nie" i trzymać się czegoś, co nie jest w modzie, wręcz jest "głupstwem" według ogółu- jest to pewne bohaterstwo...
[quote]9. Nie chciał(a)bym mieć dziecka nie ze swoją żoną/mężem"
Na to też są sposoby.[/quote]
Jakie sposoby? Antykoncepcja? Niestety, jak chyba każdy wie- to nie jest stuprocentowe zabezpieczenie. Jedyne pewne zabezpieczenie, to poprostu nie współżyć.
[quote]8. Chciał(a)bym sobie żonę/męża wybrać, a nie wylosować.
????????????????????????????????????????????????????????????[/quote]
Z która wpadniesz, ta Twą zona będzie.. A moze nawet wpaść nie musisz.. Wystarczy, że będzie CI z nią dobrze w czasie współżycia.. Mimo to-grasz w ciemno. Możesz znać całą dziewczyne, ale tylko teoretycznie- od strony sexualnej.. Pewnie, możesz rozmawiac, próbować poznać... ale przecież nie ukrywajmy- pożadanie często zakrywa nam oczy, a tym bardziej uszy...
[quote]6. Chciał(a)bym być panem swojego ciała, aby kiedyś w przyszłości móc przytulić swoją dorastającą córkę/syna, lub też inną bliską mi osobę.
Czy sugerujesz że jeżeli ktoś przed ślubem uprawia seks to będzie to prowadzić do skłonności kazirodczych??? Jeśli tak, to na jakiej podstawie tak sądzisz?[/quote]
Mało dzieciaków jest molestowanych przez ojców? Współzyjesz przed ślubem- widać nie umiesz poczekać do "po ślubie". Dlaczego miałbyś więc np. umieć powstrzymac się, widząc że Twoja córka jest atrakcyjną nastolaktą..?
napisałaś, że:
Mało dzieciaków jest molestowanych przez ojców? Współzyjesz przed ślubem- widać nie umiesz poczekać do "po ślubie". Dlaczego miałbyś więc np. umieć powstrzymac się, widząc że Twoja córka jest atrakcyjną nastolaktą..?
Idąc tym tokiem moznaby wywnioskować, że jeśli mam ładnego psa to zostanę zoofilem.
Pomyśl co piszesz zanim dojdziesz do klawiatury.
"Idąc tym tokiem moznaby wywnioskować, że jeśli mam ładnego psa to zostanę zoofilem.
Pomyśl co piszesz zanim dojdziesz do klawiatury."
Ha. Mimo wszystko wytłumaczę.
Będąc młodzieńcem(ale niekoniecznie, bo starszych też to dotyczy choć nie w takim stopniu), i prowadząc życie niewstrzemięźliwe seksualnie kiedy spotykasz się z atrakcyjną dziewczyną, naturalnym odruchem pragniesz odbyć z nią seks. Fakt, że nie jesteście małżeństwem nie jest wystarczającą przeszkodą. Zwycięża chęć ulegnięcia magii chwili i narastającemu pożądaniu, doznania przyjemności.
Teraz nawiązując do psów(choć pewnie nie tylko o te zwierzęta Ci chodziło).
Będąc młodzieńcem, i prowadząc życie seksualnie niewstrzemięźliwe kiedy spotkasz zadbaną, pięknie uczesaną samicę psa(choćby była najurodziwszym psem na osiedlu), NIE zechcesz odbyć z nią aktu płciowego. Nie ma mowy o pożądaniu. (nie wspominając o tym, że z psem sobie nie poflirtujesz, nie zwalisz z nóg płomiennym spojrzeniem, nie zaimponujesz opowieściami o swoim doświadczeniu seksualnym, itp., itd. No niestety.)
I na tym polega różnica.
Idąc dalej:
Mało dzieciaków jest molestowanych przez ojców? Współzyjesz przed ślubem- widać nie umiesz poczekać do "po ślubie". Dlaczego miałbyś więc np. umieć powstrzymac się, widząc że Twoja córka jest atrakcyjną nastolaktą..?
Chodzi o to, że decydując się na stosunki seksualne z partnerkami(lub tylko z jedną; bez ślubu) dajesz sobie sam pozwolenie na uleganie żądzom. Bo o to tutaj chodzi. Czy uprawiałbyś seks z dziewczyną gdyby nie sprawiało wam to przyjemności? Przed ślubem/bez ślubu? Ryzykując że pocznie się dziecko? "Po co mi to?" zapytałby każdy. "Ani z tego przyjemności a do tego jakieś ryzyko." Bez sensu.
Ale seks sprawia przyjemność. Dlatego seks z takimi partnerami to uleganie pożądaniu. Osłabiasz w ten sposób swoją świadomość, samokontrolę. Rośnie szansa na to, że nie zapanujesz nad instynktem również wobec swojego dziecka. Szczególnie jeśli będzie to bardzo atrakcyjna i kształtna dziewczyna, zdecydowanie bardziej pociągająca niż twoja suka Burka. I niestety tak się często na świecie zdarza.
Obrażasz tych ludzi. Oni nie obrażają dziewic. Pokazują Ci tylko, że myślą inaczej niż ty.
Wykluczasz, ze ktos moze naprawde kochac i się kochać jednoczesnie.
Sex przed slubem to nie koniecznie przygodny sex ze swiezo poznanąpanienką na imprezie. To jest patologia.
Mówimy tu o miłości i seksie. Przed ślubem.
A czemu miałabyś to robić?
Odpowiedzialny facet gdy spłodzi dziecko raczej stara się stworzyć temu dziecku rodzine...[/quote]
Odpowiedzialny facet gdy spłodzi dziecko raczej stara się stworzyć dziecku sprzyjające warunki. Zawieranie związków małżeńskich tylko i wyłącznie z powodu dziecka sprawia że po pewnym czasie (a zdarza się że od razu) mamy trzy (co najmniej) nieszczęśliwe osoby.
[quote]Czy naprawdę uważasz że wstrzemięźliwość seksualna jest bohaterstwem? Jeśli tak to czemu?
Dla mnie jest- choćby dlatego, że tak trudno jest ją zachować... Media, świat ogólnie pędzą nas ku wczesnemu, niezobowiązującemu współżyciu. A powiedzieć w tym wypadku światu "nie" i trzymać się czegoś, co nie jest w modzie, wręcz jest "głupstwem" według ogółu- jest to pewne bohaterstwo...[/quote]
Czy więc za bohaterów uważasz więc wszystkich wegetarian, (wymienionych wyżej) ludzi nie jedzących czekolady, czy też nie używających do jedzenia sztućców?
[quote]9. Nie chciał(a)bym mieć dziecka nie ze swoją żoną/mężem"
Na to też są sposoby.
Jakie sposoby? Antykoncepcja? Niestety, jak chyba każdy wie- to nie jest stuprocentowe zabezpieczenie. Jedyne pewne zabezpieczenie, to poprostu nie współżyć.[/quote]
Antykoncepcja jest bardzo obszerną tematyką; są różne metody o różnym stopniu skuteczności: od stosunku przerywanego aż po podwiązanie nasieniowodów czy też jajowodów. Pozostaje też aborcja.
Sam seks ma również wiele obliczy i tylko jedno z nich może prowadzić do zapłodnienia...
[quote]
8. Chciał(a)bym sobie żonę/męża wybrać, a nie wylosować.
????????????????????????????????????????????????????????????
Z która wpadniesz, ta Twą zona będzie.. A moze nawet wpaść nie musisz.. Wystarczy, że będzie CI z nią dobrze w czasie współżycia.. Mimo to-grasz w ciemno. Możesz znać całą dziewczyne, ale tylko teoretycznie- od strony sexualnej.. Pewnie, możesz rozmawiac, próbować poznać... ale przecież nie ukrywajmy- pożadanie często zakrywa nam oczy, a tym bardziej uszy...[/quote]
Czy naprawdę uważasz że osoby współżyjące przed ślubem uprawiają seks z kim popadnie i dobierają partnerów drogą losowania? Na jakiej podstawie wyciągasz takie wnioski? Czemu sądzisz że w pełnowartościowym związku seks przysłania inne (ważniejsze moim zdaniem) sprawy? "Tylko teoretycznie"? "Gra w ciemno"? To właśnie związek bez seksu można w ten sposób opisać... Jeżeli pożądanie "zakrywa komuś oczy", to jest to sprawa dla psychologa...
[quote]
6. Chciał(a)bym być panem swojego ciała, aby kiedyś w przyszłości móc przytulić swoją dorastającą córkę/syna, lub też inną bliską mi osobę.
Czy sugerujesz że jeżeli ktoś przed ślubem uprawia seks to będzie to prowadzić do skłonności kazirodczych??? Jeśli tak, to na jakiej podstawie tak sądzisz?
Mało dzieciaków jest molestowanych przez ojców? Współzyjesz przed ślubem- widać nie umiesz poczekać do "po ślubie". Dlaczego miałbyś więc np. umieć powstrzymac się, widząc że Twoja córka jest atrakcyjną nastolaktą..?[/quote]
Niestety niemało dzieciaków jest molestowanych. Ale dlaczego łączysz to z zachowywaniem "czystości"? Równie absurdalnym byłoby wiązanie tego typu patologicznych zachowań z numerem buta lub kolorem włosów.
Dlaczego miałbym umieć się powstrzymać??? Ponieważ jest to NORMALNE, a osoby niepanujące nad sobą (niepoczytalne) należy umieszczać w (zamkniętych) ośrodkach dla nich przeznaczonych.
I na koniec taka mała dygresja: Czemu wyznawcy "czystości" piszą zawsze "sex" a nie "seks"?
Pozdrawiam
jestem za tym, zeby czekac. Mnie i mojemu mezowi sie udalo!! wiec uda sie Wam wszystkim jesli tylko chcecie i wierzycie w to ze sie uda! nawet w swiecie, gdzie otaczaja nas ludzie zyjacy w wolnych, luznych zwiazkach. Moge powiedziec, ze kontynuuje tradycje "czystosci przedmalzenskiej" w mojej rodzinie. Mam wspaniale przyklady wlasnie takich malzenstw, ktore czystosc przedslubna stawiali na 1. miescu. To bardzo scala.!!! ja wyznawalam zasade - jesli facet nie chce czekac, to nie jest mnie wart i mojej milosci!
No, i jeszcze jedno - za wlasnie czystosc dostalam od mojego meza pierscionek - w dniu slubu!
pozdrawiam wszytkich!!!!
Po pierwsze i najważniejsze ciągłość związku nie wynika z posiadania papierka zdobytego czy to w kościele czy w urzędzie, a tym bardziej na jego podstawie nie buduje się zaufania. Seks w związku pojawia się wtedy gdy obydwaj partnerzy jego chcą ufają sobie i tego potrzebują (nadal nie widzę związku z małżeństwem)
Ale przejdźmy do punktów bo ich poziom może sprowadzić do poziomu chodnika
1. Chciał(a)bym, aby mój współmałżonek/ współmałżonka był/a dziewicą.
Co to za założenie? Przede wszystkim chce by mój partner/erka był/a osoba świadomą. Chce by był dla mnie „teraz „. Przeszłość to pewna droga, wybory to jakaś nauka w czasie tej wędrówki. Nie ograniczajcie ludzi niech sami dokonują wyborów. Podkreślam pierwsze słowa chce by mój partner był świadomy.
2. Chciał(a)bym dla niej/niego swą dziewiczość zachować.
Chciał(a)bym wygrać milion w totolotka to nawet argument nie jest bez komentarza
3. Chciał(a)bym, aby noc poślubna była czasem spełnienia tęsknoty, a nie choćby najurodziwszym, ale kolejnym razem.
Chciał(a)bym, aby pierwszy raz był… itd. I miło by było gdyby się okazało ze to ten jedyny ale mylić się jest rzeczą ludzką. Ludzie się zmieniają bez względu czy uprawiali czy nie uprawiali seks przed ślubem tak jak relacje pomiedzy nimi. Chyba nie uważacie ze ludzie budują związki tylko oparte na uciechach fizycznych? A jeśli to wyprowadzę was z błędu nie znam takich przypadków.(podkreślam BUDUJĄ ZWIĄZKI )
4. Nie chciał(a)bym się zarazić ani mojego przyszłego małżonka żadną chorobą przenoszoną drogą płciową.
Tu czuje się obrażony po całej linii zachowanie czystości do ślubu albo puszczanie się na lewo i prawo czy tak naprawdę widzicie świat nie ma innej alternatywy???
5. Chciał(a)bym mieć zaufanie do swojej żony/męża, że mnie nie zdradzi, również by ona/on mnie takowym darzył(a), aby nie było chorej zazdrości, gdy będę mieć kontakt z innymi dziewczynami/chłopakami.
Co ma piernik do wiatraka? Miłości i przyjaźń to 2 różne stany. Zaufanie ludzie zaufanie, jeśli kiedyś z kimś byłem i to się zepsuło to nie znaczy ze teraz będę zdradzał. Tylko będę budował nowy związek w którym obydwoje będziemy starali się być szczęśliwi.
6. Chciał(a)bym być panem swojego ciała, aby kiedyś w przyszłości móc przytulić swoją dorastającą córkę/syna, lub też inną bliską mi osobę.
Moja krótkowzroczność nie pozwala mi dostrzec jak zwykle związku czystości przedmałżeńskiej a mocy przytulania??? Idąc dalej związku czystości przedmałżeńskiej a „byciem panem swojego ciała” … Naprawdę proszę o wyjaśnienie tego podpunktu
7. Nie chciał(a)bym spać w oddzielnym łóżku, gdy współżycie z żoną/mężem będzie z jakiegoś powodu niewskazane.
A dlaczego bym miał spać w oddzielnym łóżku, znowu ten sam schemat 2 kolory czarny biały albo czystość albo seks co noc a jak nie to idę spać gdzie indziej (pewnie do przyjaciółki?) Ludzie czy wy wiecie ze życie ma więcej niż 2 wymiary
8. Chciał(a)bym sobie żonę/męża wybrać, a nie wylosować.
Co????? Bez komentarza
9. Nie chciał(a)bym mieć dziecka nie ze swoją żoną/mężem.
Jak już ktoś napisał a dlaczego miałbym mieć???? Ponownie 2 kolory zero wyobraźni
10. Nie chciał(a)bym się żenić/wychodzić za mąż tylko dlatego, że będziemy mieć dziecko.
Jeśli bardzo nie chcesz mieć dzieci to ich mieć nie będziesz. I proszę podarować sobie swoje przemyślenia na temat antykoncepcji i jej nie 100% działaniu. Pozatym my o związku 2 ludzi mówimy a nie przypadkowym seksie chyba?
11. Chciał(a)bym być wzorem i bohaterem dla swoich dzieci. Móc im uczciwie opowiadać o swoich kontaktach z płcią przeciwną.
2 wymiary
12. Chciał(a)bym również aby moja żona/ mój mąż słysząc to był(a) dumny/dumna ze mnie.
Na szacunek trzeba zapracować i mysle ze ma to mało wspólnego z seksem przed ślubem…2 wymiary jak zwykle
13. Chciał(a)bym mieć przyjaciół wśród dziewcząt/chłopców. Chciał(a)bym też, aby koledzy/koleżanki mi ufali wiedząc, że będę fair w stosunku do ich dziewczyn/chłopaków, kiedyś żon/mężów.
To już było. Przyjaźń Miłość 2 różne sprawy nie widzicie różnicy. No i oczywiście 2 wymiary albo jestem czysty albo sypiam z kim popadnie.
14. Jeżeli się ożenię/wyjdę za mąż, chciał(a)bym prowadzić spokojne, czyste, pełne radości, płomienne, czyste życie seksualne ze swoim współmałżonkiem, a jeśli się nigdy nie ożenię/wyjdę za mąż, to chcę, aby moja wstrzemięźliwość była wzorem i umocnieniem dla innych w sytuacjach gdyby kiedyś znaleźli się daleko od swoich współmałżonków.
Chcę być SWIADOMY ze żyje i żyć, nie udawać życia chce być z sobą pogodzony wewnętrznie i nie ranić ludzi. na świecie żyją miliony ludzi nie wszyscy mają takie założenia jak wy choć śmiem twierdzić ze sami nie wiecie co mówicie. nie twórzcie przed nimi świata który nie istnieje bo ich ograniczacie, nie ma życia „czystego” albo „brudnego” jest zycie po prostu ono nie wymaga papierków tylko mózgu.
15. I wreszcie: BÓG MÓWI, ŻE WARTO CZEKAĆ!!! On nie robi głupich numerów
Sugeruje zacząć myśleć wielowymiarowo.
Tylko czy to zmusi ludzi do MYŚLENIA???
Wymiar obecny.
Jeżeli spojrzymy na to wszystko w obecnym wymiarze systemu wartości to masz zupełną rację nic dodać nic ując możesz żyć jak Ci się podoba potem Cię zakopią (np.: jak pieska) i koniec.
Wymiar przyszły.
Jeżeli jednak uwierzymy że mamy żyć wiecznie (z martwych wstać) a tu już nie jest to tak proste jak by się to wydawało. Nawet czytając historię wyraźnie widać że na przestrzeni czasu system wartości się zmieniał. Wiec to co dzisiaj jest wyśmiewane niema wartości w przyszłym świecie może być wartością podstawową.
Np.: nie chciałbyś aby twoje dzieci były obywatelami drugiej, trzeciej, n-tej kategorii, bo nie ze związku bo przed ślubem bo czegoś nie mają lub nie spełniają. A podobno nowy świat ma być światem miłości i tak można nawet dzisiaj zauważyć że postęp technologiczny jest tak zaawansowany że tylko człowiek z zgranym (gdzie pracują aby sobie pomagać a nie podkopywać dołki) zespole może coś stworzyć.
No i w nowym systemie wartości w zależności od tego co nabadziewiłeś to będziesz obywatelem n-tej kategorii (np.: może będziesz klozetowym :) ) tak to wynika z Pisma świętego.
A tak na marginesie to mam punkt nr 16 :wszyscy księża jajka na pieniek i chlast siekierką żeby was nie korciło!
...
nie wstyd Wam?
jesli sie kogos kocha to sie go calkowicie akceptuje, a nie odrzuca.
czy ten pierwszy raz ma zadecydowac, o wspolnym zyciu we dwoje!? a raczej o braku juz tego wspolnego zycia i przyczynic sie do rozpadu malzenstwa?!
poza tym, jesli sie jest po slubie i sie prawdziwie kocha to udany seks to kwestia czasu. jak zreszta ze wszystkim.
pomysl sama czy np. od razu umialas jezdzic na lyzwach czy na nartach? czy pod razu umialas pisac czy czytac...
A widzisz to wszystko jest kwestia czasu i cierpliwosci, a takze umiejetnosci wlasnie bycia z druga osoba.
I zycze Ci abys jednak wytrzymala do slubu z seksem, bo naprawde warto!!
Agnes to jest tak : owszem jesli sie kogos kocha to nawet jesli w lozku cos nie wychodzi to sie staracie kombinujecie zeby bylo dobrze , ale jesli po dlugim czasie nadal nic nie wychodzi to zaczyna sie psuc, jestesmy tylko ludzmi. i wg mnie nawet wielka milosc nic nie pomoze i kazde pojdzie wswoja strone, a co do mojego czekania z sexem do slubu to troszke za pozno moja corka za tydzine konczy 4 mies :) ( dodam tylko ze nie byla to nieplanowana ciaza ) a slubu nie mamy bo jestna po prostu nie potrzebny dla mnie liczy sie uczucie.
"dla mnie liczy sie uczucie"
A dla mnie miłość to coś więcej niż uczucie, które przemija i kótr nic nie pomoże gdy przyjdą problemy.
Dla mnie Miłość to coś co pomoże rozwiązać każdy problem, to coś co nie przemija.
"Miłość wszystko przetrzyma" - Św. Pawe:ł Hymn do Miłości
Porzucić Miłość swego życia i wrócić do egoisty czy całe życie patrząc na najukochańsza osobę żałować i wypominać że ktoś inny był lepszym kochankiem?
W takim przypadku chyba lepiej jest nie wiedzieć co się traci.
1. bunka, dopasowywać się będziesz z mężem przez całe życie, bo jak to ujął ks. Pawlukiewicz "zawsze będzie tak, że jedna strona chce, a drugą głowa boli" to się nazywa docieranie, i trwa to przez całe małżeństwo. Ludzie to nie jakieś klocki od puzzli, że dopasujesz jedno do drugiego, tak od razu. Trzeba się troszkę pomęczyć, takie jest życie.
2.Sama sobie odpowiedziałaś bunka, dlaczego należy czekać. Trzeba czekać z sexem do ślubu, by ten ważny sakrament nie stał się zbędnym papierkiem, którego już nikt nie potrzebujesz. Jak sama powiedziałaś, Twoja córeczka była planowanym dzieckiem. A jaką masz pewność, że Twój ukochany wyjdzie po chleb i już nie wróci?? Zaraz powiecie, że w małżeństwie też się to zdarza ALE O WIELE RZADZIEJ! Ślub to przysięga dana przed ludźmi i Bogiem, a porządny facet dotrzymuje słowa.
3. I na koniec dygresje. Co to znaczy, że jesteśmy TYLKO ludźmi?! A kim jeszcze mamy być, hm? Jesteśmy dziećmi bożymi- to już bardzo dużo, i więcej nam nie trzeba. [b]Rondo[/b] jeśli dla Ciebie rozmowa o seksie jest krępująca, to nie rozmawiaj. Ile Ty masz lat, hm?
Pozdrawiam:)
bronisz tu życia w czystości, a jednocześnie wypowiadasz się tak, jakbyś miał w życiu niejedną kobietę, więc jesteś albo hipokrytą albo wypowiadasz sie na tematy, o których nie masz pojęcia, co zresztą jest nagminne wśród osób co tak zaciekle bronią wstrzemięźliwości seksualnej.
ta cała dyskusja to romantyczne rojenia kontra rzeczywistość[choć z pewnością czasem nie gorzej romantyczna].
A co do empirii (doświadczenia), o której wspomniałeś: znakomity kardiochirurg prof. Religa jest takim specjalistą w swoim temacie, nie dlatego, że doświadczył tego na własnej skórze, prawda?
Mam nadzieję, że zrozumiałeś ten skrót myślowy. Pozdrawiam
ja tylko pokazuje Ci błędy w rozumowaniu, a tak przy okazji: nie wiem czy zauważyłeś kiedy przestałeś mówić o micie niedopasowania a zacząłeś mówić o dopasowywaniu przez całe życie %)
[quote]A dla mnie miłość to coś więcej niż uczucie, które przemija i kótre nic nie pomoże gdy przyjdą problemy.[/quote]
Uważasz że miłość to nie uczucie, a uczucie to nie miłość ? Sądzisz że my się kierujemy jakąś miłością "słabszą" ? Że z taką jaką mamy nie potrafimy rozwiązywać swoich problemów ? W imię czego ? Bo nie czekamy z seksem do ślubu ?
A teraz jeszcze mój komentarz z forum którego nie zagięliście i nie zagniecie:
"Myślę że przedstawię wam całkowite rozwiązanie tematu :) teraz. Wyobraźmy sobie księdza, który nie dochował celibatu. Co o nim mówią ? Że to tylko człowiek :). My też jesteśmy tylko ludźmi ("Z prochu powstałeś w proch się obrócisz"). Gdyby współżycie przedmałżeńskie miało sens było mega ważne i warte poświęceń, to po co udzielali by ślubu parom w których, partnerka jest w ciąży ? I po ostatnie nie mylcie cudzołożenia z czystością przedmałżeńską. Pozdrawiam :)"
Uczucia to coś co przemija. Jeżeli ktoś twierdzi, że miłość to tylko uczucie, to taka miłość jest słabsza, gdyż wraz z końcem uczucia wygasa. Miłość powinna się opierać na jakimś mocniejszym fundamencie. Fundamentem mogą być różne rzeczy: rodzina, wspólne przeżycia, wspólne zainteresowania, mieszkanie, dzieci. Wszystkie te, rzeczy (o ile tylko są w odpowiednim czasie) łączą związek i mogą stanowić pomoc w trudnym czasie. Jednak dla mnie najlepszym i najtrwalszym fundamentem jest Bóg.
Na Twój komentarz z forum mimo iż go czytałem to nie odpowiedziałem, gdyż nie bardzo rozumiem jego sens. Ślubu małżonkowie udzielają sobie sami (a nie ksiądz im) gdy chcą swój związek oprzeć na Bogu (niezależnie od swej grzeszności).
Cudzołożenie dotyczy nie tylko zdrady małżeńskiej, ale także jakichkolwiek kontaktów seksualnych w oderwaniu od małżeństwa.
" "Nie cudzołóż." 2 Mojż 20:14
Współżycie seksualne między kobietą i mężczyzną jest nie tylko dozwolone, ale nawet uświęcone postanowieniem Bożym. Jednak odnosi się to tylko i wyłącznie do małżeństwa.
Jakikolwiek seks pozamałżeński lub przedmałżeński jest grzechem.
Przyp.Sal. 5:15-20 1 Kor. 7:1-5 Hebr. 13:4"
Poza tym, zwracając się już dość kolokwialnie i może trywialnie - radziłabym przestać tak filozoficznie rozpisywać się na takie tematy. Przez wieki ludzie żyli, nie rozprawiając o tym, postępując wg swoich zasad i tak dobrnęliśmy do (olaboga!) XXI wieku, w którym odzywają się nagle rzesze cudownie oświeconej młodzieży głoszącej wzniosłe nauki i prawidła. Myślę, że nikogo w ten sposób nie obrażam, mam nadzieję bowiem, że odbywa się tu polemika pomiędzy inteligentnymi ludźmi otwartymi na nowe poglądy, ale ważne jest jedno: jeśli tak bardzo dążycie do filozoficznych rozważań, to warto wiedzieć, iż Scio nihil scire. Mamy naprawdę zbyt mało wiedzy, aby stwierdzić na 100% czy dana postawa jest słuszna.
Więc po co te przekonywania? Oskarżenia? Przechwałki swoją wiedzą? Naprawdę i tak każdy z nas będzie indywidualnie kiedyś rozliczony.
A jeśli chodzi o ostatni punkt Waszych powodów, dla których warto czekać: Cóż. Skąd możesz wiedzieć na ten przykład, że Jezus nie miał Marii Magdaleny za żonę? Może Zakon Syjonu rzeczywiście broni jakiejś tajemnicy, która może zakończyć działaność Kościoła? Trochę wyobraźni i otwartości nie tylko na jedno zdanie w Ewangeliach. I żeby nie było - jestem naprawdę wierzącą i praktykującą katoliczką, która, jak każdy myślący człowiek, ma wątpliwości.
Pozdrawiam.
A co do czystości - fajna sprawa. Z tego co wiem, Pan Bóg chce dla człowieka dobrze i stąd przykazanie "Nie cudzołóż" Człowiek zaś ma wolną wolę i może sobie cudzołożyć. Może próbować seksu przed ślubem. Jeśli mu się to podoba - ok. Pan Bóg do niczego nas nie zmusza. Szanuję naszą wolną wolę. Wiecie co jest ciekawe? Świadectwa ludzi, którzy mieli kilku partnerów w życiu i w jakimś momencie ( często po 30-tce) nawrócili się i postanowili będąc już z kolejnym partnerem/ partnerką, czekać tym razem z seksem do ślubu.
Zetknęłam się z kilkoma takimi świadectwami. ( Znalazłam parę w necie, słyszałam w radiu) Te świadectwa są o tyle wiarygodne ( jeżeli chodzi o znajomość tematyki seksualnej), że wypowiadają je ludzie, którzy wiedzą czym jest seks. Uprawiali go z kilkoma partnerami.
Otóż, przechodząc do sedna sprawy....te świadectwa łączy jedno - niesamowity zachwyt nad seksem dopiero po ślubie. Ci ludzie mają porównanie - wiedzą jak wyglądało ich współżycie we wcześniejszych nieformalnych związkach, a jak wygląda teraz ( gdzie seks był dopiero po ślubie). Wszystkie te osoby jednogłośnie twierdzą, że przeżycie jakie im towarzyszyło w noc poślubną było jedyne i niepowtarzalne, duchowo - piękne. Nie chodzi tu zatem o sferę czysto seksualną, orgazmu itd., ale sferę duchową, która takiemu przeżyciu towarzyszy. "Człowiek sięga nieba." Dlatego, jak sama rozumiem, warto zaczekać. Wielu ludzi tego pięknego przeżycia nie doświadcza i nigdy już nie doświadczy. Dlaczego? No bo zasmakowali seksu przed ślubem. Owszem, powiedzmy, że Ci ludzie się kochają, że jest miłość....ale tego specyficznego przeżycia nie mają za sobą. Bóg chce dla człowieka dobra. Daję mu pewną obietnicę w swoich przykazaniach. Osoby, które dobrowolnie łamią przykazanie "Nie cudzołóż" sami dobrowolnie rezygnują ze smaku owej wspomnianej już "czekolady." Tyle tylko, że tą czekoladą nie jest seks przedmałżeński, ale seks po ślubie. Tak przynajmniej twierdzą osoby, które tego doświadczyły.
Ja sama nie zachowałam czystości i już nigdy się nie dowiem jak to jest....no chyba, że wzorem osób nawróconych, w swoim kolejnym związku postanowię zaczekać z seksem do ślubu. Tak....macie rację - świat nie jest wielowymiarowy. Przykładem jest ta "czekolada" Dla jednych - "czekoladą" będzie seks przed ślubem, a dla innych seks po ślubie. A Bóg tak ukochał człowieka, że dał mu wolną wolę. Każdy może wybrać co chce, z wszelkimi tego konsekwencjami. Tu nie chodzi o to, żeby kogoś do czegoś namawiać....w 15-tu, 30-tu, czy 100-tu punktach. Chodzi o przedstawienie swojego punktu widzenia - jedni uważają tak, a inni - inaczej. Warto zapoznać się z argumentami obydwu stron. A wybór....no właśnie, i tak każdy wybierze to co uzna za słuszne, bardziej pociągające, fajniejsze itp.
Miało być "nie jest 2- wymiarowy" ;)
Bóg nikomu się nie narzuca. Chodzi o zaufanie mu. Świadomość, że Bóg wie lepiej ode mnie co jest dla mnie dobre. Dlatego, m.in. ustanowił pewne przykazania. Oczywiście ode mnie zależy, czy zaufam Bogu i zawierzę Jego przykazaniom, w tym przykazaniu "Nie cudzołóż", czy też uznam, że sama wiem lepiej od Boga czym jest seks, jaką mi sprawia przyjemność, jaki rodzaj seksu lubię i że wolę to robić bez ślubu. Na zasadzie - a co mi tam Bóg będzie mówił co mam robić, ja wiem lepiej. Ewa i Adam też wiedzieli lepiej, a sami wiemy czym to się skończyło.
Wg mnie, w Bożych przykazaniach nie chodzi o to, że Bóg nas straszy. Owszem - w pewnym sensie tak. Przede wszystkim jednak przykazania są dla nas pewną wskazówką - jeśli będziesz ich przestrzegał Bóg obiecuję Ci niebo, ale możesz ich nie przestrzegać, bo jesteś wolny. Czy to nie cudowne? Jesteśmy WOLNI.
Bóg w całej swojej sprawiedliwości jest przede wszystkim kochającym i miłosiernym Ojcem, który chce dla swoich dzieci jak najlepiej. A że dzieci potrafią być krnąbrne to inna sprawa ;-)
Hm....zabrzmiało to troszkę niefortunnie. Tak jakby, jedynie uprawianie seksu z kilkoma partnerami oznaczało, że wiemy czym jest seks ;-) Moja wypowiedź w tym miejscu jest nieprecyzyjna. Chodzi o to, że te osoby wiedziały po prostu, czym jest współżycie seksualne, a żeby to wiedzieć wystarczy jeden partner. Tak się złożyło, że tych partnerów było więcej, ale oczywiście nie jest to aż tak istotne ilu itd.
Dla chrześcijanina dochowanie czystość przedmałżeńska nie jest kwestią osobistą. Bóg wśród Dziesięciorga przykazań dał nam przykazanie VI - nie cudzołóż, które wskazuje że jedynym miejscem w którym powinno się dokonywać współżycia seksualnego jest małżeństwo. Przykazanie to, jak każde inne nie jest by nam utrudnić życie (i małżeństwo) lecz by uczynić je lepszym, piękniejszym i głębszym.
Co do historii to według mnie tendencja jest odwrotna. Dawniej w społeczeństwie nie było przyzwolenia na związki niesakramentalne, współżycie przed ślubem. Niechętnie tez patrzono na dzieci pozamałżeńskie. Dziś wszystkie te zjawiska niestety powoli staja się normą. Dlatego tez istnieje ta strona.
Kobiety: możecie wierzyć w to, że wasz facet zgodzi się na niewspółżycie do ślubu, ale na 99% znajdziecie go masturbującego się w ciemnym koncie domu, lub sam się do niej przyzna podczas jakiejś kłótni. Ludzie nie istnieją bez seksualności, która chociaż nie jest najważniejsza, tworzy swoiste spoiwo udanego związku. Do tego nie należy nikogo potępiać za to, że kiedyś w przeszłości uprawiała seks z jakąś pomyłką, ponieważ ludzie maja prawo uczyć się na błędach.
Co do 99% to absolutnie się nie zgadzam. Z seksualnością mają problemy Ci, którzy prowadzą rozwiązłe życie. Jeżeli ktoś ma postanowienie trwania w czystości, to wie że samogwałt nie pomoże mu w zachowaniu spokoju lecz wręcz odwrotnie, będzie prowadził do zwiększającego się napięcia, które tylko chwilowo jest rozładowywane.
Że niby mnie czymś zarazi? A od czego są badania odpowiednie, rach ciach i wszystko jasne. Zresztą, jeśli seks nie jest całkowicie przypadkowy a osoba z którą się go uprawia chociaż trochę przemyślana to się o takich kwestiach myśli zawczasu (a jeśli nie - prezerwatywa chroni przed większością chorób, chociaż jak wszędzie i tu zdarzają się wpadki). A najpopularniejszym, czyli HIV-em można się zarazić chociażby u dentysty (nie wspominając o salonach tatuażu) a potem, chociażby się w nie wiem jakiej czystości żyło, męża zarazić, więc to żaden powód.
Nie widzę też nijak związku z zachowaniem czystości do ślubu a zdradą. Nikt nie wie czy, nawet jeśli tę czystość zachował, za kilka lat nie zechce wiedzieć "jak jest z kimś innym?" i tego nie zrealizuje. Nie da się ze stuprocentową pewnością przyjąć założenia na całe życie że tak nie będzie.
A tego o przytulaniu dziecka to już całkiem nie rozumiem. Ktoś w komentarzach wyjaśniał, ze chodziło o skłonność do pedofilii. A jaka gwarancja że ojciec, który uprawiał seks od 20 roku życia, chociaż nie miał jeszcze żon, będzie molestował dziecko a ojciec, który do 30 roku życia wszystkie swoje popędy tłumił (bo przecież onanizm to też grzech) w sobie, żeby dopiero z żoną zacząć, nie tknie go?I tego i tego w takim samym stopniu może to pociągać.
Z punktu o spaniu w osobnych łóżkach mogę z własnego doświadczenia zaśmiać się w głos (co też ochoczo uczyniłam). To że kocham się z moim parterem nie znaczy że kiedy mam okres/nie mam ochoty/złapię jakaś infekcję intymną to on i tak na seks nalega. Przeciwnie. Szanuje mnie teraz więc dlaczego nagle o ślubie miałby nalegać? Tak samo można stwierdzić w drugą stronę: "skoro wrzecie mam żonę/męża i dorwałem się do seksu to żadnej nocy nie odpuszczę, co by się nie działo." To kwestia zaufania i zrozumienia partnera, a nie tego czy seks uprawia się po ślubie czy przed.
Na punty 8 , 9 i 10 jest bardzo prosta odpowiedź: antykoncepcja. Rozsądna i dobrze dobrana jest całkowicie skuteczna (margines ryzyka 0,1% jest taki sam jak ten że gdy będę wieczorem wracała z wykładów ktoś mnie zgwałci i w ten sposób dojdzie do zapłodnienia). Owszem, jedne metody są bardziej skuteczne, inne mniej, ale połączenie w stylu pigułka (dobrze dobrana, nie pierwsza lepsza) + prezerwatywa daje niemal gwarancję zapobieżenia niechcianej ciąży. Ale jeżeli ktoś wybiera kalendarzyk i wpada, a potem się dziwi że niespodzianka, to cóż...
Nie widzę też wielkiego sensu punktu 11. Jeśli współżycie rozpoczęło się z miłości i obopólnej potrzeby, w wieku stosownym, a nie "daj mi dowód bo znajdę inną" to z czystym sumieniem można o tym opowiadać i nie jest to nic wstydliwego, poniżającego ani deklasującego. Ot "współżycie wynikające z miłości jest czymś bardzo ważnym i bardzo pięknym. Tak było i jest między mną a Twoją mamą/tatą". I nie wątpi, że przyszły mąż będzie z tego dumny (tak jak niektórzy nie wątpią że nie będzie. Cóż.)
Hmm... Z 13 wychodzi na to że jeśli współżyje z partnerem przed ślubem to już na pewno puszczę się też z jego kolegami (i od razu koleżankami, a co!) Rany, współżycie przed ślubem nie oznacza dawania każdemu, kto się nawinie.
15 nie skomentuję. Nie mam czelności twierdzić, że Bóg do mnie wprost takie rzeczy mówi, jeśli inni mają - nie moja to już sprawa.
nie trzeba być dziewicą-faktycznie... bo sąprzypadki wtórnego "duchwego" dziewictwa- i to jest najważniejsze, to co w sercu jest. jeśli jedno chce czekać, drugie kocha, to czy jest wielki problem, aby wspólnie przeczekać??
człowiek ma to do siebie, że zawsze chce to czego nie powinnien brać, i to zawsze powodowało w historii świata, nieszczęscie wielu narodów.
a czekanie... ofiarowanie siebie, po raz pierwszy swojemu mężowi, jest rzeczą wspaniałą(chociaż niektórym wydaję się staroświeckie!!), ale trzeba mieś do tego takie podejście, że seks jest przeżyciem duchowo - cielesnym, i jedo musi być połączone z drugim. sama fizyczność, jest tylko biologicznym spółkowaniem. no i wtedy można to z każdym robić-no bo w sumie co za różnica??
niestety teraźniejsze czasy są zbyt konsumpyjne, aby zrozumieć zjawisko czekania, "must have" wkradło się do każdej dziedziny ludzkiego życia i tak napędza się rynek. wspólne czekanie przed ślubem, naprawdę pomaga w małżeństwi gdy jedno nie może współżyć- a naprawdę jest wiele takich syt. połóg, rekonwalescencja po orperacji itp.
pytanie: dlaczego tak wiele małżeństw w okresie po narodzinie dziecka, tak trudno im przebrnąć przez ten trudny czas, gdzie jest wiele czyników, utrudniających zbliżenie świeżo upieczonych rodziców??oczywiście wiadomo zmęczenia, hormony, zniechęcenie... tak to wszystko jest, ale współpraca obydwu stron daje dobry rezultat i możliwość uniknięcia rozpadu więźi!!
co do antykoncepcji, niestety ma tak szeroką gamę szkodliwych skutków ubocznych, że o tym się nie wspomina... no bo po co?bezposrednia ingerencja w system hormonalny kobiety, daje masę problemów-ale to nie jest temat wątku.
jeżeli nie jesteś wierzący ani praktykujacy, to nie musisz sie dostosowywać do czystości przed ślubem... ale jeśli nazywasz sie kKatolikiem( i to praktykującym lub nawet nie), to trzeba przyjąć całą naukę Kościoła, a nie jej strzępki... jak idziesz do banku po kredyt, to podpisujesz się pod całą umową, anie tylko pod punktami, które Ci pasują... to proste i logiczne.
czasem mnie zastanawia, czemu się tak niektórzy burzą?? i z jednej i z drugiej strony?? skoro jest wolność słowa i opinii, to może w końcu trzeba obiektywnia stwierdzić plusy i minusy??bo oddanie kochanej osobie tego co tak naprawdę jest najcenniejsze(jest to "kawałek "naszego wnetrza). czekanie do ślubu, daje szczęście, jak się to komuś nie podoba, to powinnien to uszanować i koniec tematu. bo zjawisko czekania, jest bardzo złożone i głębokie, aby to zrozumieć trzeba mieć otarty umysł ii serce. jest to droga wyrzeczenia, która potem procentuje. nikt jeszcze nie wykopał kopalni złota , łopatką dla dzieci.
no własnie dzieci, zawsze chcą tego czego im nie wolno, a rozsądny rodzic nie daje im wszystkiego-bo może mięć to opłakane skutki. i tak to nasze jest z naszymi zachciankami...są jak dzieci-a my musimy być sami sobie, rodzicami i niektóre zachcianki spełniać bądź nie. niech kazdy pilnuje swojego zycia, i kieruje nim jak najlepiej, tak aby nie być nadgryźionym ciastkim pozostawionym przez nasycone słodyczami dziecko... bo życie jest piekne, a czasem napewno brutalne, więc trzeba miec na wszystko otwarte oczy, aby nie przegapić , tego co może nam szczeście dać.
to co napisałam nie jest "suchą" teorią, i wiem co piszę, nie jestem "odużoną", świeżo upieczoną męzatką ;)
aby nauczyć się samozaparcia i wytrwałości, bo a małżeństwie to są bardzo potrzebne rzeczy... małżeństwo bardzo różni się od konkubinatu.także wszystko w życiu ma sens, i nic nie pozostaje bez konsekwencji.
Niech Cris mi wybaczy, że odpowiem akurat na jego argument najpierw, ale akurat on był ostatni. Jak chcesz uczyć się samozaparcia to postaw sobie na biurku mentosy i spróbuj ich nie zjeść, a jak chcesz żeby życie ci nabrało sensu to znajdź sobie pracę. Ludzie, to że wiele tysięcy lat temu ktoś wpadł na pomysł, żeby przez całe życie nie mieć więcej niż jednego partnera, i to po akcie zwanym ślubem, który został całkowicie wyssany z palca... To mnie przeraża! To przeraża, że w XXI wieku ludzie nadal mogą być tak skoncentrowani na wpojonych im wartościach, i zamknięci na nowe!
I te argumenty! Płakać się chce.
1. CZEMU? Czy sprawia Ci to jakąś chorą radość? A jeśli nawet, to czy mu/jej tak bardzo zależy żebyś ty nią był/a?
2. CZEMU? Patrz wyżej, ale pomyśl nad jakimkolwiek LOGICZNYM wyjaśnieniem tego.
3. Czy naprawdę myślisz, że będziecie bardziej dobraną parą tylko dlatego, że aż do ślubu będziecie się męczyć? Co takiego magicznego niby zmienia się w chwili ślubu? Nic. Macie papierek - gratulacje.
4. Ten argument jest bardzo trafny, dlatego na (Twojego) Boga, używaj prezerwatyw!
5. To czy ufasz komuś czy też nie jest raczej oddzielną sprawą, nie wiem jak to, że uprawiałeś seks przed ślubem nagle sprawia, że stajesz się nieufny i podejrzliwy.
6. Uprawiam aktywnie seks, bez ślubu, i nie widzę żadnej, żądnej ale to żadnej przyczyny dla której nie mógłbym np. przytulić się do swojej mamy, i myślę, że nie wynika to z braku wartości moralnych, których możecie mi wierzyć mi nie brakuje, ale z logicznego myślenia!
7. Aha, no tak, ten argument ma sens, ale z drugiej strony dziś jest wtorek. JAKI TO MA ZWIĄZEK? Jak moja dziewczyna ma okres to nie przeszkadza nam aby się przytulić i razem poleżeć w łóżku.
8. I bardzo mądrze! A jeszcze lepiej poznasz partnera w sytuacjach intymnych.
9. Jak to dobrze, że mamy prezerwatywy!
10. Serio muszę to pisać trzeci raz?
11. Chciałbym wychować moje dzieci w przekonaniu, że seks jest czymś wyjątkowym, i dlatego powinno się go uprawiać odpowiedzialnie, nie z przygodnymi ludźmi ale z partnerem. I równie dobrze przed ślubem.
12. Jeeeeej, nie uprawiał(a/e)ś niegdy seksu... Jesteś moim bohaterem... Zróbmy o tobie komiks albo coś...
13. Mam wielu przyjaciół, wiele przyjaciółek. Żadna z nich nie ma najmniejszych oporów na ten przykład spać ze mną w jednym łóżku gdy zajdzie taka potrzeba, bo wie że jestem wierny mojej dziewczynie. To czy czekam czy nie (nie czekam) nei ma najmniejszego znaczenia!
14. Jeżeli się ożenię, ja też chce prowadzić spokojne, pełne radości, płomienne, (drugi raz musiałęm w tym zdaniu wykreślić czyste, co to w ogóle ma znaczyć?) życie seksualne ze swoim współmałżonkiem, a jeśli się nigdy nie ożenię, to chcę, abym mógł spojrzeć na moje życie z zadowoleniem, bo było wypełnione osobami które kochałem.
15. Serio? SERIO?! Czy naprawdę, naprawdę wierzysz, że byt który stworzył świat i jak wierzysz opiekuje się nim, tak bardzo martwi się o to czy twój członek nie znajduje się przypadkiem w pochwie kobiety nie będącej twoją żoną? Może to działą u smerfów albo muminków, ale mnie to nie przekonuje.
Wiem, że i tak 99% z osób które przeczyta ten post uzna mnie za antychrysta (jeśli chcecie mi to powiedzieć, przyjdzie do III LO w Gdańsku i szukajcie Adama - taki wysoki), ale jeśli chociaż jedna osobą się zastanowi nad tym czy to ma sens, to będzie to sukces. Pozdrawiam.
Z Twojego wystąpenia wynika, że nie żyjesz w przedślubnej czystości i jest Ci z tym dobrze. Jak na licealistę, widać masz już pewne doświadczenie w sprawach seksualnych i sprawiają Ci one przyjemność. I bardzo dobrze. Skoro jesteś szczęśliwy, dobrze Ci z tym, to rezygnacja z uciech cielesnych do czasu ślubu (o ile w ogóle masz zamiar go wziąć, bo dałeś jasno do zrozumienia że jesteś niewierzący) tylko by Cię unieszczęśliwiła. Nikt Cię do niczego nie zmusza.
Nie widzę powodu do takiego wzburzenia.
Tak jak napisała cris: "czekanie do ślubu, daje szczęście, jak się to komuś nie podoba, to powinnien to uszanować i koniec tematu. "
Jeżeli uważasz, że czekanie nie jest dla Ciebie, to nie czekaj. Ale uszanuj fakt, że istnieją ludzie o odmiennych poglądach.
Ciebie nikt nie zmusza. Do jednych pewne argumenty trafiają, do innych nie. I tyle. Nie masz przecież obowiązku się do nich stosować.
To , że wyżej wymienione punkty nie trafiają do Ciebie, nie oznacza, że są one bezsensowne.
Tak się składa, że podstawą jest tu wiara w Boga. Podstawą. Dlatego jeżeli się nie wierzy, argumenty będą słabe. Bo czemuż mam się czegoś wyrzekać, dla jakiegoś "bytu" wątpliwego istnienia? No właśnie, po co?
Jak ktoś w to wierzy to jest to jego sprawa. Życie w czystości przynosi mu radość i pozwala lepiej przygotować się do związku małżeńskiego i pełniej go przeżywać. Dlatego -co Ci do tego?
Jak wolisz postępować inaczej, jesteś wolnym człowiekiem, potrafisz wybierać. Nie widzę sensu psucia sobie krwi.
Żyj sobie jak chcesz, bądź szczęśliwy po swojemu. Ale przyjmij do wiadomości, że zawsze znajdzie się ktoś wyznający inne wartości niż Ty. Pragniesz uchodzić za dojrzałego, doświadczonego człowieka. Jeśli tak jest, uszanuj wiarę innych.
Osobiście nie widzę sensu w samym tytule artykułu:
"Dlaczego warto czekać"
1. Chciał(a)bym, aby mój współmałżonek/ współmałżonka był/a dziewicą.
- Ale chwileczkę, jak to? Kto chciałby? Kto komu dał prawo głoszenia zdania większości osób, kiedy nawet statystycznie takie nie jest?
2. Chciał(a)bym dla niej/niego swą dziewiczość zachować.
- To ma być argument, czy przypadkowy cytat osoby, która już z góry zgadza się z tematem?
3. Chciał(a)bym, aby noc poślubna była czasem spełnienia tęsknoty, a nie choćby najurodziwszym, ale kolejnym razem.
- Rozpatrujecie to tak jakby seks był czymś niezwykle ważnym, nawet dla osób wierzących seks jest ważny tylko przez głupi błąd w tłumaczeniu biblii.
To tak samo jak bajka o tym, że Adam zjadł jabłko, w biblii nigdzie nie jest to napisane. To zwykły błąd w tłumaczeniu.
Nie, nie mam siły nawet rozpisywać się na temat reszty punktów, wszystkie są nie trafne.
To prawda kobiety tuż po pierwszym razie zdradzają dużo, dużo częściej. Mężczyźni proporcjonalnie odwrotnie.
Ale żeby pisać zdania w stylu:
8. Chciał(a)bym sobie żonę/męża wybrać, a nie wylosować.
- A co to ma w ogóle wspólnego ze współżyciem? To właśnie nie uprawianie przed ślubem seksu jest losowaniem!
Po ślubie okaże się, że jedna ze stron ma inne potrzeby seksualne od drugiej i klapa. Wtedy związek leży w gruzach.
9. Nie chciał(a)bym mieć dziecka nie ze swoją żoną/mężem.
- To jak oceniać książkę po okładce!?!
Szczerze dziwie się, że ta strona jest promowana przez Województwo pomorskie.
Nie jest w żadnym stopniu obiektywna.
BÓG MÓWI, ŻE WARTO CZEKAĆ!!! On nie robi głupich numerów
Ostatni komentarz skasowałam, poprawiając po prostu adres w poście powyżej.
Jeśli jakiś komentarz się nie pojawia, to znaczy, że występuje niezależny od nas problem z jego wysłanie, proponujemy próbować wtedy do skutku:]
Michał.