<span class="Apple-style-span" mce_style="font-family: "Lucida Bright [b&h]", "Times [Adobe]";" style="font-family: "Lucida Bright [b&h]","Times [Adobe]";"></span><p mce_style="text-align: center" style="text-align: center;"><img mce_src="/storage/legacy-media/ca5a94d3097239d832af4261c5d5bdcbc0e7cff3c7ae4c3663f1b142a3d51236.png" src="/storage/legacy-media/ca5a94d3097239d832af4261c5d5bdcbc0e7cff3c7ae4c3663f1b142a3d51236.png"></img></p><span class="Apple-style-span" mce_style="font-family: "Lucida Bright [b&h]", "Times [Adobe]";" style="font-family: "Lucida Bright [b&h]","Times [Adobe]";"><br></br><br></br>Opowiadanie to dedykuję wszystkim tym,</span>
<span><span class="Apple-style-span" mce_style="font-family: "Lucida Bright [b&h]", "Times [Adobe]";" style="font-family: "Lucida Bright [b&h]","Times [Adobe]";">którzy się z nim utożsamiają.</span></span>
<span><span class="Apple-style-span" mce_style="font-family: "Lucida Bright [b&h]", "Times [Adobe]";" style="font-family: "Lucida Bright [b&h]","Times [Adobe]";">Także tym nielicznym, którym uda się odnaleźć</span></span>
<span><span class="Apple-style-span" mce_style="font-family: "Lucida Bright [b&h]", "Times [Adobe]";" style="font-family: "Lucida Bright [b&h]","Times [Adobe]";">wszystkie drzwiczki, otwierające inny sens </span></span>
<span><span class="Apple-style-span" mce_style="font-family: "Lucida Bright [b&h]", "Times [Adobe]";" style="font-family: "Lucida Bright [b&h]","Times [Adobe]";">tego opowiadania, a które to drzwiczki</span></span>
<span><span class="Apple-style-span" mce_style="font-family: "Lucida Bright [b&h]", "Times [Adobe]";" style="font-family: "Lucida Bright [b&h]","Times [Adobe]";">są dla większości niewidoczne.</span></span>
<span><span class="Apple-style-span" mce_style="font-family: "Lucida Bright [b&h]", "Times [Adobe]";" style="font-family: "Lucida Bright [b&h]","Times [Adobe]";">W końcu wszystkim tym, którzy</span></span>
<span><span class="Apple-style-span" mce_style="font-family: "Lucida Bright [b&h]", "Times [Adobe]";" style="font-family: "Lucida Bright [b&h]","Times [Adobe]";">borykają się z problemami</span></span>
<span><span class="Apple-style-span" mce_style="font-family: "Lucida Bright [b&h]", "Times [Adobe]";" style="font-family: "Lucida Bright [b&h]","Times [Adobe]";">i</span><span><span class="Apple-style-span" mce_style="font-family: "Lucida Bright [b&h]", "Times [Adobe]";" style="font-family: "Lucida Bright [b&h]","Times [Adobe]";"> rozterkami w miłości.</span></span></span>
<span><span><span class="Apple-style-span" mce_style="font-family: "Lucida Bright [b&h]", "Times [Adobe]";" style="font-family: "Lucida Bright [b&h]","Times [Adobe]";">Kasiucha</span></span><span class="Apple-style-span" mce_style="font-family: "Lucida Bright [b&h]", "Times [Adobe]";" style="font-family: "Lucida Bright [b&h]","Times [Adobe]";"> </span></span>
Szła...sama...mleko przed jej oczami zdawało się stawać
coraz gęstsze i gęstsze...jakby zagłębiała się
w coś tajemniczego i mistycznego.
Czuła jak z każdym wdechem białe powietrze
dotykało coraz głębszych zakamarków jej organizmu.
Wpadało, chłodząc jej wnętrze, a wydostawało się
ciepłe i pełne radości, piękna, jakie tam ujrzało.
Była piękna! To nie ulega wątpliwości.
Jednak piękno to, nie było wytworem ani techniki,
ani też genetyki, kosmetyki, chirurgii plastycznej, ortodoncji...
Jej piękno...nie mieściło się w ramach ideologicznych XXI wieku.
Było czymś oderwanym, odrębnym i co najbardziej zaskakujące – rzadkim.
Jej oczy, głębokie jak studnia, zawierały wszystko.
Odzwierciedlały jej piękno.
Mówi się, że oczy są zwierciadłem duszy...
Szła...sama...mleko przed jej oczami zdawało się stawać
coraz gęstsze i gęstsze...jakby zagłębiała się
w coś tajemniczego i mistycznego.
- Po cóż jestem? – zadała sobie wewnętrzne pytanie.
Najbardziej ironiczne, że odpowiedź była jej dobrze znana,
a smutne, że w głębi serca czuła...samotność.
Samotność ta przeszywała ją chłodem, jak to białe,
zimne powietrze, które właśnie wdychała...
Przeszywała ją, by początkowo wywołać drgawkę, chandrę,
depresję, smutek, łzy, bezsenność, brak apetytu, bladość...by zabić,
ale by po czasie wydostać się z jej ciała
jak poczwarka z kokonu...odmieniona!
Wszystko co złe i smutne, a z czym się, ta bezbronna
młoda dziewczyna, stykała zabijało ją by później
zostać pochłonięte przez jej piękno, które
ze zdwojoną siłą odbudowywało w niej wszystko.
Szła...sama...mleko przed jej oczami zdawało się stawać
coraz gęstsze i gęstsze...jakby zagłębiała się
w coś tajemniczego i mistycznego.
Co więc, tak naprawdę, czyniło ją smutną?
Czy siła jej piękna nie była w stanie
dać jej szczęścia ???
Nie ? A czemu nie ?
Dlaczego tak myślisz, znasz ja ?
Nikt nie zna !?!
Dlaczego więc uważasz, że nie jest szczęśliwa ?
- Bo czegoś szuka – mówisz...hmmm...
Przecież każdy człowiek czegoś szuka !
Czego ona szuka?
Przecież wszystko, co dla niej najważniejsze nosi w sobie...
Radość, dobroć, wiarę, muzykę, tolerancję, hojność, pomoc...
MIŁOŚĆ...
Szła...sama...mleko przed jej oczami zdawało się stawać
coraz gęstsze i gęstsze...jakby zagłębiała się
w coś tajemniczego i mistycznego.
- Gdzie jesteś ? – pomyślała
Wiesz do kogo mówiła ?
Chyba powoli zaczynam rozumieć...
Ona szuka miłości, prawda ?
Jest idealistką, ale nie jest idealna...
Nie jest marzycielką, ale żyje marzeniami...
Nie jest romantyczką, lecz miłość stoi w jej życiu
na pierwszym miejscu.
Szuka...
Miłości ?
Tak ! Najbardziej tej personalnej, ale również miłości
w znaczeniu dobra, tolerancji, bycia rozumianą,
poczucia bezpieczeństwa, przyjaźni.
Jej serce przeżyło wiele zawodów, lecz nadal wierzy.
Wierzy w to, w co wielu straciło już wiarę.
Wierzy w ludzi !
Bolą ją zmartwienia innych...przychodzi jednak chwila
Jak tamta, gdy szła......sama...mleko przed jej oczami
zdawało się stawać coraz gęstsze i gęstsze,
gdy miała poczucie jakby zagłębiała się
w coś tajemniczego i mistycznego.
Dlaczego takie chwile nie wywoływały w niej
strachu czy obawy przed tym, co może wyłonić się
z bieli, ale, co jest dla mnie niezrozumiałe,
łapały ją za rękę i delikatnie wiodły gdzieś daleko
na równiny rozmyślań ?
- Czy może być jeszcze gorzej ? – to pytanie
powracało do niej jak bumerang
- Nie wiem kim jesteś, ale jestem z Tobą !
Dlaczego o tym pomyślała ?
To orkiestra jej serca grała melodię...
muzyka ta była nadzwyczaj delikatna, ale czasami
rozrywała ją...
Tym razem była kilkoma delikatnymi brzmieniami,
opatrzonymi słowami: „Nie wiem kim jesteś, ale jestem z Tobą”.
Mogę się tylko domyślać, czym były dla niej te słowa,
ale w głębi serca czuję, że były niebywale ważne.
Czy były tymczasowym mottem jej życia?
Sądzę, że tak ! Nie mylę się !
Samotna...brnęła dalej, tonęła ! Chłód stał się
...nieodczuwalny ?
Nie była to jedynie iskierka, która miała ją ogrzać
na ułamek sekundy, a którą to iskierkę znała dobrze.
Był to wielki ogień, taki o jakim piszą poeci,
dla którego wielu podpisało pakt z diabłem.
...ujrzała mężczyznę.
Szedł pewnym krokiem.
Nie był ani niski ani wysoki.
Nie widziała jego twarzy...
z daleka wyglądał jak człowiek widmo.
- Czy to jawa czy sen ? – zadała pytanie, wiedząc
że nie otrzyma odpowiedzi.
Zbliżali się do siebie jak dwie tratwy
na morzu ludzi.
Też uważasz, że zobaczyła w nim bratnią duszę ?
Dobrze, że się rozumiemy !
Przecież go nie znała, skąd mogła wiedzieć,
że coś ich łączy ?
Jej serce biło tak, że miała wrażenie, iż cały świat
słyszy, że jest podekscytowana.
Podekscytowana...czy to słowo dobrze odzwierciedla to,
co czuła ?
Ja też uważam, że nie.
Nie ma takich słów by opisać to przedziwne uczucie,
jakiego doświadczała idąc w jego stronę
i wdychając białe powietrze.
W tym momencie powinno ono przybrać kolor nadziei,
która w jednej chwili na nowo się w niej narodziła.
Byli coraz bliżej.
Mijając się wymienili spojrzenia.
Poczuła woń, która zachwyciła ją dogłębnie.
Przystanęła i, z odrobiną leżącej w jej naturze nieśmiałości,
odwróciła się.
To, co zamierzała zrobić, było do niej niepodobne !
- Nie wiem kim jesteś, ale jestem z Tobą !!! – krzyknęła najgłośniej
jak tylko mogła w tych dość niedogodnych warunkach atmosferycznych.
Ta cała sytuacja mogła przyjąć dwa tory.
Pierwszy – on jej nie słyszał lub nie chciał słyszeć
i każde poszło w swoją stronę, by...
już nigdy się nie spotkać.
Drugi – on usłyszał, odwrócił się powoli, by ujrzeć
„piękną” dziewczynę o pełnych nadziei oczach.
...a później żyli długo i szczęśliwie...
Życie jest przewrotne...nigdy nie będzie tak,
jak to sobie wymarzyliśmy – jak w bajce.
Już nie brnęła w biel...nie była już samotna...
Chłód stał się...
...nieodczuwalny !
Stali obok siebie, wyprostowani, patrząc sobie głęboko w oczy.
On zatapiał się w zieleni polnych łąk jej oczu,
a ona wzlatywała na obłoczku do błękitu jego...
patrzących na nią z zapytaniem.
Co myślał ? Nie wiem !
Ona natomiast nie mogła pozbyć się myśli, że to wszystko
nie będzie takie łatwe.
Jeszcze nie do końca odbiła się od dna,
Na które spadała tak długo...
...jeszcze wszystkiego nie zrozumiała
...jeszcze się nie pogodziła.
Już nie brnęła w biel...nie była już samotna...
Chłód stał się...
...nieodczuwalny !
I to dawało jej siłę, by walczyć...
Walczyć bardziej niż kiedykolwiek wcześniej.
Walczyć o to, co było dla niej najważniejsze,
o to, jedyne, co mogło uczynić ją szczęśliwą...
w pełni.
Kiedy tak na siebie patrzeli...
zaglądali ona do jego a on do jej wnętrza.
Poznawali się.
Mimo że ta chwila była niczym w porównaniu
z wiecznością, dla nich była czymś nieskończonym.
Poznawali się...
Nie patrzeli jednak na usta, piersi, włosy, pośladki,
nogi, ubiór, biżuterię czy makijaż...
Zewnętrze się nie liczyło.
Patrzeli w oczy...głęboko, tak, że dotykali swym wzrokiem
duszy drugiej osoby.
Uważasz, że to było piękne ?
Zgadzam się ! To było coś...nie zapomnę tego !
Już nie brnęła w biel...nie była już samotna...
Chłód stał się...
...nieodczuwalny !
Teraz tonęła w cieple.
Pewnie zastanawiasz się, co działo się wewnątrz niej...?
Powiem ci !
Nie było tego po niej widać, ale upajała się
błękitną wodą oceanu, zielenią lasów tropikalnych,
ciepłym piaskiem pustyni, błękitem nieba ozdobionego
białymi ornamentami kwiatów i serc, świeżością morskiej bryzy,
delikatnym chłodem wodospadu, różnorodnością kolorów łąki...
Czy potrafisz to poczuć ?
Nie, nigdy nie poczujesz tego tak, jak ona...
nie potrafisz !
Ona zawsze była inna...
Inaczej postrzegała otaczającą ją rzeczywistość.
Już nie brnęła w biel...nie była już samotna...
Chłód stał się...
...nieodczuwalny !
Kiedyś śpiewała, że
stoi na moście
i czeka w ciemności
i chciałaby by już był.
Wielokrotnie zadawała sobie pytanie,
czy jest gdzieś ktoś, kto jej szuka,
weźmie ją za rękę i zabierze do domu ?
Jaka była wtedy smutna...
Już nie jest !
Doczekała się !
Jej wielkie...największe pragnienie...
On.
Widziałeś ją ? Jej twarz ?
Pozornie nie wyglądała na najszczęśliwszą osobę pod słońcem,
bo jej realizm nie pozwalał na to.
Z doświadczenia wiedziała, że miłość jest czymś,
nad czym trzeba nieustannie pracować.
Niejednokrotnie wyrzec się ulubionych czynności,
zniwelować poglądy...a co najważniejsze i najtrudniejsze...
nauczyć się panować nad swoimi żądzami.
Dobrze wiedziała, że to bardzo trudne, a za razem
niebywale ważne, bo jeśli się człowiek w porę
tego nie nauczy...to wszystko, co piękne, może prysnąć jak sen
i pozostawić na dnie...
A ona nie zamierzała podnosić się z niego
po raz drugi...
Szli...razem...blisko...mleko przed ich oczami
było na tyle gęste, że widzieli jedynie siebie nawzajem.
Nie wiedzieli co przyniesie im kolejny krok,
ale byli pewni jednego.
Byli pewni swej miłości, a ona potrafi pokonać
wszelkie przeszkody...
Komentarze
Funkcja jest wyłączona w ustawieniach prywatności
Dodawanie, poprawianie i zgłaszanie komentarzy wymaga technicznego profilu antyspamowego. Szanujemy Twój wybór i nie uruchamiamy jej automatycznie.
Ostatnio aktywne
No to tez doloze swoje trzy gzsroe.Mam wrazenie, ze w zdarzeniu, ktore opisze bylam w innym cialku.Bylo to tak: ktoregos pieknego poranka jak zwykle jechalam tramwajem do pracy ( bylo to w Warszawie).Siedzialam spokojnie a jednak gdzies w glebi czulam, ze cos bedzie, pozostalam wiec czujna. Siedzialam po lewej stronie i patrzylam w okno. Nagle zobaczylam, ze od lewej w kierunku tramwaju biegnie czlowiek.Dotarlo do mnie, co sie dzieje, chcialam wstac i powiedziec kierowcy zeby zwolnil ale okazalo sie, ze nie moge sie ruszyc.Patrzylam na to, co sie dzialo i jedyne co moglam zrobic to w mysli spiewac mantre dla ochrony tego czlowieka. Od chwili kiedy dotarlo do mnie co sie dzieje- czyli to, ze bieg tego czlowieka jest jakby zsynchronizowany z jazda tramwaju , ze te dwa obiekty musza sie zderzyc to wszystko zaczelo przebiegac w zwolnionym tempie.Jakby to byl film. Mialam wrazenie jakbym sie znajdowala w jakims filmie gdzie akcje puszczono w zwolnionym tempie.Wiedzialam, ze nie moge nic zrobic aby nie dopuscic do tego zderzenia (nie bylam w stanie ruszyc sie z miejca, jakbym nie miala ciala choc moglam myslec), moge tylko prosic o zlagodzenie skutkow i mantra miala ten cel- jezeli to mozliwe to jak namniej przykre skutki dla tego czlowieka o ile miesci sie to w ganicach mozliwosci.W pewnym momencie, kiedy biegnacy czlowiek zniknal z mojego pola widzenia (sadzilam , ze jest juz tak blisko lewej strony czola tramwaju ) nastapilo wielkie Bum! Tramwaj zatrzymal sie, huk zderzenia byl wielki , jakby jakis pojazd zderzyl sie z tramwajem.Wtedy znow moglam wykonywac ruchy. Wraz z innymi ludzmi (kierowca tez) wyszlismy z tramwaju. Czlowiek ten to byl Rosjanin, ktory sprawial wrazenie jakby przed czyms lub kims uciekal, mowil , ze wszystko w porzadku i chcial isc w swoja strone. Z jego glowy lala sie krew, kobiety przykladaly podpaski do jego glowy, pogotowie przyjechalo bardzo szybko, ten czlowiek upieral sie, ze jest wszystko o.k. nie chce isc na pogotowie ani policje, chcial najlepiej zmyc sie stamtad , kto wie dlaczego.Poszlam do innego tramwaju. Slyszalam o podobnych historiach spowolnieniu czasu kiedy ludzie przezywaja wlasny wypadek , sadze, ze wtedy sa w innym cialku.Ta opisana historia zdarzyla sie przed laty, to co teraz w temacie cialek sie dzieje to to, ze kiedy ktos przysyla mi e-maila to dokladnie w tym czasie o tym wiem,czasem kiedy mam w miare czysty umysl czuje, kiedy ktos o mnie mysli.Ostatnio bylo tak, ze o kims myslalam, ale zlapalam sie na tym, ze to nie ja o nim mysle, tylko te mysli do mnie przyszly, bo ten ktos o mnie mysli . Jest roznica w odczuwaniu: kiedy mysli pochodza z zewnatrz to przychodza nie bedac kontynuacja wlasnych mysli- pojawiaja sie nagle i jesli ktos mysli intensywnie to te mysli sa natretne i wtedy trudno wrocic do wlasnych mysli. Czasem sie na to lapie i wtedy wchodze w to myslenie, ktore przyszlo- to jest ta komunikacja niefizyczna, kiedy dociera do mnie , ze to ten ktos o mnie mysli to albo w to wchodze albo wracam do mysli swoich- czesciej to drugie. Ostatnio w takiej sytuacji zapytalam co jest, o co chodzi i dostalam wiazke informacji kilka zdan mowiacych o tym, co sie u niego dzieje. Za dwa dni dostalam krotkiego e-maila ,w ktorym byly dokladnie te zdania, rzeczy, z ktorych czesci nie moglabym sie domyslic w zaden sposob wiec nie mogly pochodzic z mojego myslenia.Z niektorymi osobami mam tak, ze kiedy o mnie mysla to czuje , ze dzieje sie cos z moja glowa, na czakrze korony albo nieco nizej z tylu glowy czuje ruch, jakby cos sie krecilo albo jakby ktos delikatnie drapal mnie po glowie po okregu. Czasem widze ruch w powietrzu jakby przeswitujace czasteczki powietrza wciaz sie krecily, tanczyly, przemieszczaly. Raz kiedy bylam na luziku zobaczylam , ze reka mojego chlopaka jest przeswitujaca, spojrzalam na sciane , ona tez zaczynala sie stawac tylko ruchem przeswitujacych czasteczek, wtedy troche sie zszokowalam i to natychmiast minelo. Powiedziaalm mojemu chlopakowi, ze tak, on tez jest iluzja( to temat, ktory go bardzo zajmuje, trudno mu uwierzyc, ze my tez jestesmy iluzja, mnie zreszta tez trudno to zrozumiec.) Za malo wiem o cialkach, zeby okreslic w ktorym cialku w tych opisanych sytuacjach bylam, ale moze Zbyszku, dobry czlowieku potrafisz to wszystko co tu wszyscy napisali jakos poukladac, to na pewno nie jest latwe . Pozdrawiam.