W bardzo wielu komentarzach czytelników pojawia się obawa przed ewentualnym niedopasowaniem seksualnym przyszłych małżonków, którzy nie sprawdzą się w tej sferze przed ślubem. Temat był już raz poruszany na naszej stronie ale w związku zlicznym pytaniami wracamy do niego.

Postawa I – „Nie kupuj kota w worku”

Według tej metody kochająca się para, przed podjęciem decyzji o zawarciu związku na całe życie, musi się wypróbować, czy pasuje do siebie w łóżku. Jeżeli okaże się, że pasuje to "test zaliczony". Jeżeli zaś miałoby być inaczej, to co wtedy? Czy chciałbyś usłyszeć od osoby, którą kochasz i z którą planujesz wziąć lub takie słowa: „... tak bardzo Cię kocham, jesteś sensem mojego życia, ale nie możemy być razem, bo Ty w łóżku to wolisz tak, a ja zupełnie odwrotnie”. Czy takie traktowanie jest rzeczywiście przejawem miłości czy raczej egoizmu? Czy druga osoba jest przedmiotem, tak jak samochód, który można wziąć na jazdę próbną, poużywać i bez żadnych konsekwencji oddać jeżeli się nie spodoba?

Na czym polega problem „niedopasowania seksualnego”? Czy jest to problem fizyczny? Oczywiście nie! Jacek Pulikowski pisze: Każdy mężczyzna pasuje do każdej kobiety. Rozmiary narządów rozrodczych nie mają praktycznie żadnego wpływu na przeżywanie doznania (receptory bodźców u kobiety umieszczone są na samym wejściu do pochwy). Tak więc, bez sprawdzania, pod tym względem pasujemy do siebie! To sprawdzenie niczego nie daje.*

Niedopasowanie może natomiast wypływać z różnych dotychczasowych doświadczeń i porównań. Jeżeli osoby miały przed sobą różnych partnerów to będą przyzwyczajeni do różnego sposobu przeżywania seksu. Co gorsze, nieuniknione jest porównywanie. Pierwszego razu nigdy się nie zapomina! Czy chciałbyś by w czasie kochania się z Tobą Twój współmałżonek, porównywał Cię ze swoimi poprzednimi partnerami? By choćby podświadomie myślał o nich, w czasie największego zbliżenia z Tobą?

Jakie jest więc rozwiązanie by uniknąć takiego niedopasowania?

Postawa II „Zaufaj i Kochaj”

Zachowanie czystości przedmałżeńskiej przez obojga narzeczonych, daje gwarancję że żadne z nich nie będzie obciążone doświadczeniami z przeszłości. Obydwoje będą wolni od jakichkolwiek porównań. Swoje doświadczenia będą zdobywać razem i razem będą się uczyć siebie nawzajem. Jeżeli będą się naprawdę kochać, to na pewno nauczą się czerpać radość ze współżycia. Nie będzie dla nich problemem, że jedna osoba woli „wieczorem przy zgaszonym świetle”, a druga w „rano w świetle słońca”. Seks dla nich będzie przede wszystkim piękną formą okazania miłości drugiej osobie, nie będzie zaś od miłości i od drugiej osoby ważniejszy.

* Jacek Pulikowski, Mit "dopasowania seksualnego", Miłujcie się, nr 3-2003, s. 38-39