Kiedy w wieku 18 lat zaczęłam "chodzić" z moim M nic nie wskazywało na to, że przeżyjemy 5 lat w czystości. Lubiliśmy wypić i pobawić się w rozrywkowym, beztroskim towarzystwie, zdarzało nam się nocować w jednym łóżku - mieliśmy mnóstwo okazji do seksu, a jednak nasz pierwszy raz przeżyliśmy dopiero po ślubie. Może dlatego, że "nie najlepszych" znajomych rekompensowała mi wspaniała, wartościowa, wierząca rodzina. Prawdopodobnie dzięki mamie, która każdego dnia powierzała mnie na modlitwie, ni stąd ni zowąd, trochę przez przypadek, a trochę z lęku przed ciążą, podjęłam decyzję o życiu w czystości. Mojemu M nie podobała się ta "uchwała", ale zaakceptował ją w nadziei że kiedyś zmienię zdanie ;).
Jednak z każdym rokiem to postanowienie stawało się dla nas coraz bardziej przemyślaną i sensowną decyzją. Aż w końcu, mimo trudu, krytyki i niezrozumienia ze strony otoczenia zaczęliśmy dostrzegać plusy życia w czystości. Współżycie skoncentrowałoby nas na zmysłach, ciałach, a my skupiliśmy się na naszych umysłach, sercach, charakterach i nawiązaliśmy wartościową relację, najprawdziwszą przyjaźń! A że znaliśmy się jak "łyse konie" nie mieliśmy żadnych wątpliwości co do decyzji o ślubie. Rok narzeczeństwa był dla nas (nie przesadzając!) prawie najpiękniejszym okresem w życiu. Prawie, bo jeszcze cudowniejszym okazało się małżeństwo :D
Oczywiście nie zawsze było pięknie, łatwo i przyjemnie. Czasem chcieliśmy rzucić "to wszystko" w cholerę i pójść na całość, ale powstrzymywała nas nadzieja na nagrodę w postaci satysfakcjonującego, małżeńskiego seksu (nagrodę już odebraliśmy ;-). Były też wątpliwości typu "A może to tylko pusty zakaz", "Inni współżyją przed ślubem i są szczęśliwi", "Jesteśmy jak brat i siostra, brakuje między nami namiętności" i różne inne, desperackie podszepty ;-). Nie obeszło się bez wrażenia, że działamy wbrew swojej naturze, hamujemy popęd seksualny, chcemy się zjednoczyć, a czystość nam w tym przeszkadza, godzi w naszą miłość. Teraz wiem, że czas przeżyty w czystości ma głęboki sens. Widzę, że te (wszystkie!) świetnie rokujące związki, uprawiających seks przed ślubem znajomych z hukiem się porozpadały, że ci, którzy kiedyś tak bardzo się "kochali" dziś nie chcą spojrzeć sobie w oczy, bo się nienawidzą. Widzę, że czystość to nie tyle zakaz co drogowskaz , asekuracja przed zagmatwaniem sobie i innym życia. Aż w końcu, że przejściowy brak seksu nie szkodzi zdrowiu i nie wygasza namiętności, przeciwnie - chroni przed chorobami wenerycznymi i w myśl zasady "im dłużej czekasz tym lepiej smakuje", zaostrza apetyt seksualny.
Dziewczyny: polecam Wam czystość, bo nic tak jak ona nie upewni Was w przekonaniu, że jesteście przez swoich (hamujących się specjalnie dla Was!) mężczyzn kochane i szanowane. Chłopaki: jeśli mój temperamentny, zawsze chętny M wytrwał i to na pewno i wam się uda ;-P. Prawdę mówiąc, demonizujemy czystość, mówiąc że jej nie podołamy, traktując ludzi, którzy w niej wytrwali jak bohaterów... Kurcze, to na prawdę nie jest AŻ tak trudne.
I żeby nie było, że w czystości żyją tylko "zacofane", nieśmiałe dziewczyny w spódnicach do kostek i ich zdziwaczałe męskie odpowiedniki, wspomnę, że jestem wesołą, towarzyską, zadbaną, zgrabną, "uzależnioną" od makijażu i efektownego wyglądu kobietą, a mój mąż, duszą towarzystwa z ogromnym poczuciem humoru :-). Oboje realizujemy się zawodowo (dziennikarka i redaktor) i jak większość młodych ludzi, lubimy szaleć, tańczyć, jeździć po świecie i chodzić na piwo.
Serdecznie pozdrawiamy! M&M
Komentarze
Funkcja jest wyłączona w ustawieniach prywatności
Dodawanie, poprawianie i zgłaszanie komentarzy wymaga technicznego profilu antyspamowego. Szanujemy Twój wybór i nie uruchamiamy jej automatycznie.
Ostatnio aktywne
Ten mętlik w Twojej głowie to pokusy podsuwane przez szatana ,który chce rozerwać Twe piękne serce i zabawić się sercem Twojego wybranka.
Tak w czystym i pielęgnowanym małżeństwie jest pewność, że będziemy ze sobą aż do śmierci.
Bóg nikomu nie narzuca czystości on Nam ją oferuje jako drogę do pełni szczęścia od nas zależy czy to szczęście zaakceptujemyy poprzez wytrwałe dożenie do niego.
Chcesz Wygrać z popędami i słabościami czy chcesz być niewolnicą popędów i słabości ludzkich?
My już nie dajemy rady... Miałam wielkie plany co do czystości. Byłam zawsze zwolenniczką czystości, mówiłam o tym bez krępowania się znajomym. Teraz wydaje mi się to trochę dziwne. Jeśli się kochamy i chcemy ze sobą być, to czemu NIE??? Wiadomo, nie mamy pewności, że zostaniemy z tą osobą, ale czy w małżeństwie jest ta pewność? Kocham Boga, należę do wspólnot przyparafialnych, ale obecnie coraz częściej zadaje sobie pytanie, czy warto zachować czystość...On chce dopiero się ze mną ożenić za 7 lat minimum, żeby się ustatkować... W mojej głowie jest totalny mętlik...
Od najstarszych
Świetne świadectwo;)
Nic dodać nic ująć w pełni popieram i zachęcam do stosowania tych sposobów narzeczeństwa i przyjażni.
ja też czekam :)
Dobre Swiadectwo, ale musze przyznac, ze ja znam wiele par ktore tak ja Wy czekaly do Slubu a potem ich malzenstwa sie rozpadly lud jedno z nich jest nieszczesliwe :( Seks jest jednym z waznych elementow zycia razem i jesli sie jego nie skosztuje przed slubem skad wiesz, ze po Slubie bedzie OK? A moze on/ona ma zupelnie inne potrzeby niz Ty? Moze on/ona nie potrzebuje seksu a Ty wrecz przeciwnie? Nie wszystko da sie naprawic wspaniala miloscia i przyjaznia.
Znam dwa małżeństwa, które współżyły ze sobą przed ślubem, a mimo to żyją bardzo zgodnie- właściwie sama bym sobie życzyła trwać w takim małżeństwie. Jak widać to, że ktoś stracił dziewictwo przed ślubem wcale nie musi negatywnie rzutować na jego przyszłość.
Próbowałam życia w "czystości" i niczego dobrego mi to nie przyniosło.
Zdrowa, rozwijająca się relacja kobiety i mężczyzny wymaga również zmysłowości. Właściwie nie dostrzegam żadnego argumentu przeciw współżyciu przez ślubem, o ile jest ono odpowiedzialne (tj. zainteresowani są świadomi konsekwencji, np. ewentualnej ciąży). Obawiam się, że wstrzemięźliwość dorosłych ludzi może przynieść im więcej szkody niż korzyści.
Wzruszyłam się Waszym świadectwem(i naszym M&P doświadczeniem czystego narzeczeństwa ) !:) To wielkie szczęście!!
ja też czekam! nie przekuje mnie argument że trzeba poznać się w łóżku przed ślubem. a jeśli się nie dopasujemy cieleśnie to ... się rozstaniemy, tak? brzmi to co najmniej jak mierzenie butów, które jesli niewygodne to ... do śmieci. Ludzie, to miłość jest spoiwem. Slubowanie jej aż do smierci zobowiazuje! Nikt nie slubuje nikomu dobrego seksu tylko milośc, wierność i uczciwośc małżeńską, a wtedy seks będzie na pewno święty i nikt nie powie, że nie dopasowaliśmy przed slubem.
Ps. ja też czekam i wiem, że warto :)