Jeśli nie idziesz ze swoim chłopakiem do łóżka, to co właściwie robicie przez cały czas?

To pytanie zadano kiedyś mojej dziewczynie, gdy powiedziała, że chcemy zaczekać z seksem do małżeństwa. Nie sądzę, że każdy uważa, że bez seksu w związek musi wkraść się nuda. Zdaję sobie jednak sprawę z tego, że z naszym nastawieniem jesteśmy "egzotyczni". Przecież, gdy dwoje ludzi się kocha, to obejmuje też współżycie, czyż nie? Wiele razy zadawano mi to pytanie. Czasami miałem przy tym wrażenie, że rozmówca potajemnie mi współczuje, że jako chrześcijanin muszę przestrzegać tego bezsensownego przykazania, które jest już tak nieżyciowe, przestarzałe. Być może można na to spojrzeć inaczej, opowiem Ci...
Kiedy Magda i ja zaczęliśmy chodzić ze sobą, rozmawialiśmy dużo o naszych wyobrażeniach i oczekiwaniach. Szybko odkryliśmy, że obojgu nam zależy na czułości. Fajnie, że się w tym zgadzaliśmy. Ustaliliśmy przy tym określone granice, których nie chcemy przekraczać i uzgodniliśmy, że dajemy sobie czas na pojedyncze kroki. Nie zawsze było później łatwo wprowadzić to w życie, ale warto. To tak, jakby pospacerować kawałek na piechotę, zamiast jechać samochodem. Zajmie to z pewnością więcej czasu, ale o wiele bardziej świadomie przeżywa się drogę, zauważa się piękno w szczegółach. Staliśmy się przy tym prawdziwymi smakoszami i zauważyliśmy, jak to pomaga dostrzegać pełnię drugiej osoby, także te "cichsze tony". Myślę, że wiele par znacznie bardziej się śpieszy. Ciało daje znać o swych pragnieniach i jeśli się nie uważa, związek szybko kręci się tylko wokół tej sfery. Przez to nie odkrywa się wielu innych spraw np. ukrytych zalet drugiej osoby lub faktu, że tak naprawdę ten związek nie ma żadnej przyszłości, gdy wykluczy się sprawy cielesne. Doświadczyliśmy tego, że potrzeba dużo czasu, żeby naprawdę się poznać. Wtedy też nabiera się zaufania. A oprócz tego, ważne jest też dla nas, że nie ujawnia się od razu wszystkiego co intymne, czy to cieleśnie, czy duchowo, ale krok po kroku, w tempie, które odpowiada wzrastaniu związku. Chcę, żeby Magda wiedziała, że kocham ją taką, jaka jest, a nie dlatego, że fajnie jest z nią w łóżku. Nie mam wątpliwości, że będzie mam dobrze razem, a będziemy tym cieszyć się tak świadomie, jak teraz cieszymy się innymi rzeczami, które już robiliśmy razem. Jestem pewien, że będziemy mieć o wiele więcej radości, niż gdyby to miało miejsce dzisiaj.
Nie twierdzę, że jest mi łatwo czekać. Odczuwam pragnienie, bez dwóch zdań. Popędu płciowego nie da się tak po prostu wyłączyć. Myślę jednak, że dobrze jest nauczyć się wytrzymywać takie napięcie, nie poddawać się od razu temu: "chcę tego już, natychmiast". Takiej samodyscypliny potrzebuję też w innych dziedzinach, np.: przy utrzymywaniu wagi, czy w przygotowaniach do egzaminów. Nie uważam tego za proste, ale zgodnie z moim doświadczeniem opłaca się nie ulegać sobie tak łatwo. Cieszę się, że dzielę z Magdą prawie wszystkie dziedziny mojego życia. "Prawie", bo z niektórymi moimi zainteresowaniami jakoś nie może sobie poradzić. Ale ze mną jest podobnie. Nie będę jej zmuszać, żeby czytała książki o filozofii, a ona mnie, żebym chodził na lekcje śpiewu. Tak też jest w porządku. I choć cieszymy się z przyszłego małżeństwa, nie tracimy czasu przed nim. Nuda jest naszym najmniejszym problemem. Gorzej, że nie wystarcza nam niestety czasu na wszystkie odwiedziny u przyjaciół, wyjścia do kina czy teatru, wycieczki rowerowe, koncerty lub nawet na oglądanie filmów.
Michał
Publikacja za zgodą Magazynu Studenckiego „płyń POD PRĄD”
Komentarze
Funkcja jest wyłączona w ustawieniach prywatności
Dodawanie, poprawianie i zgłaszanie komentarzy wymaga technicznego profilu antyspamowego. Szanujemy Twój wybór i nie uruchamiamy jej automatycznie.
Ostatnio aktywne
Jestem załamana jak czytam tu niektóre komentarze. Nie tylko pod tym artykułem ale pod wszystkimi.
Na świecie nie ma prawdziwych facetów. Dla wszystkich liczy się tylko sex. Jak się zdarza jakiś wyjątek to jest zajęty.
Chyba do końca życia będę sama :(
Skoro decydujesz się na czystość przed i po ślubie to robisz to z miłości. Czystość przed ślubem w oczywisty sposób różni się od czystości małżeńskiej ale nie o tym... Jeśli nie ma się doświadczenia z innymi partnerami/partnerkami to siłą rzeczy nie ma opcji źle wybrać. Płeć przeciwna i jej seksualność w naturalny sposób będą odpowiadały drugiej, zakochanej stronie. Jeśli sztuki miłości małżeńskiej uczymy się od zera i razem to zawsze wspólne odkrywanie zbliża i prowadzi do szczęśliwej duchowości małżeńskiej. A po ślubie wspólne igraszki to tylko chwila, reszta to ciężka praca nad stałością i trwałością małżeństwa. Sex nie jest najważniejszy, najważniejsza jest miłość, gdyż pod koniec życia tylko ona zostaje.
Od najstarszych
no i co, idziesz do łóżka z tą osobą, i okazuje się że w łóżku jest kompletnie beznadziejnie, w ogóle nie pasujecie, a tu już po ślubie... no i co dalej?! po za tym, co niby jakaś formalność zmienia, poza zapisem w jakichś papierach w urzędzie to nic w sensie rzeczywistym, kompletnie nic nie zmienia!!! chyba że ktoś się łudzi że jakiś bóg, coś tam coś tam można sobie wierzyć w co się chce, w sumie mam to gdzieś - ludzie, jeśli chcecie, jak dla mnie możecie nawet do starości z tym czekać, ziębi mnie to, jednak czemu ma służyć ta beznadziejna propaganda?? wciskanie tych bezsensów innym ludziom, trzymajcie pas cnoty pod majtkami i nie pokazujcie innym!!
To może taka prosta odpowiedź żywcem od .... (nie ważne, kto słyszał ten wie)
Jeżeli jesteś facetem, powiesz tak swojej dziewczynie/narzeczonej?
"Kochanie, jesteś wspaniała. Kocham Cię ponad wszystko. Życie bym za Ciebie oddał, na rękach bym Cię nosił, byleby tylko nic ci się nie stało. Ale nie możemy być razem, bo ty lubisz w czwartek wieczorem, a ja wolę w piątek rano, więc żegnaj."
A propaganda? Jak jest pro- (eutanazyjna/aborcyjna/invitryjna/homoseksualna/wolnoseksualna) to jest dobra, tak? Nie Ty decydujesz co ktoś inny może pisać albo i nie w internecie. A jeśli ci się coś nie podoba, to ok, konstruktywna krytyka jest zawsze na miejscu, ale nie ocenianie czy coś jest beznadziejne czy nie - każdy ma swój mózg, każdy potrafi sobie poradzić z oceną.
Jeżeli masz to gdzieś, to skąd taka nienawiść?!
W pełni zgadzam się z tekstem Michała, popieram i mimo, że jestem sam, jeżeli poznam fajną wartościową dziewczynę, zrobię wszystko, aby być jak opisani bohaterowie i współżycie zostanie na czas po ślubie.
ja bym inaczej odpowiedziała..co to znaczy nie pasować do siebie w łóżku? Nasza fizyczność jest tak zaplanowana, że nie ma takiej możliwości a tak na serio to jeżeli kogoś prawdziwie kochasz to chcesz dla tej osoby jak najlepiej, chcesz dać jej wszystko co najlepsze i nie jest tak jak w przelotnych związkach, gdzie jest tylko pożadanie i zachwycenie sobą a nie ma prawdziwego zrozumienia i prawdziwej miłości, gdzie najważniejsze są pozycje i szybkie ujście emocjom a nie chęć bycia blisko ze sobą.. aha no i ie kłóćcie się, bo tekst a na celu danie do myślenia a nie na siłę kazanie ludziom zrobienie tego bądź tamtego. Powiem tak, każdy ma swoje zdanie i zrobi jak zechce, a ja z własnego doświadczenia powiem, że warto być czystym:)
Co do dopasowania seksualnego to zapraszam do przeczytania artykułu na ten temat http://czystysex.pl/dopasowanie-seksualne.html