„Mam 18 lat, 169 cm wzrostu, 49 kg. Szczupła blondynka... Szukam Pana który w sposób dyskretny pomoże finansowo młodej dziewczynie w zamian za miłe spotkanie/a:)"
To ogłoszenie z jednego z portali. Zdjęcie sugeruje 16 lat, ale (nie)odpowiedni strój i ostry makijaż w kontakcie na żywo może trochę podciągną metrykę. Uśmieszek na koniec „ogłoszenia" powoduję poczucie goryczy i smutku w przeciętnym czytelniku, no ale cóż - takich ogłoszeń jest wiele. Ostatnio choćby głośno jest o 13-14 letnich galeriankach...
Zastanawia mnie co musi się stać, by dziewczyna była gotowa na starcie swojego życia... sprzedać się. Bo tak to trzeba nazwać... Czy seks w ogóle można wycenić? Czy można wycenić swoje ciało, swoją przyszłość? Jaką wartość mają jeansy czy inny nowy ciuch, jeśli mają być zapłatą za chwile które prawdopodobnie będą piętnem na całe życie?
Po przejrzeniu paru wątków na ten temat na forach internetowych wypunktowałam sobie prawdopodobne powody tego "zjawiska". Oto one:
- dom (patologia / brak czasu na rozmowę / rodzicę wolą udawać, że o niczym nie wiedzą / rodzice zwalają całą odpowiedzialność za wychowanie na szkołę / rodzice boją się podjąć temat, gdyż nie widzą metody rozwiązania problemu / próba znalezienia sobie „lepszego taty" niż ten w domu)
- prosty sposób na kasę
- nuda, poszukiwanie źródeł adrenaliny
- presja otoczenia
- brak odczucia miłości, poczucia własnej wartości
- „wiek buntu"
- brak autorytetów, system wartości zaczynający się od kasy i wizerunku zewnętrznego
To zjawisko nikomu ani niczemu nie służy (pomijąc chwilowe zaspokojenie sponsora i gadżet dla sponsorowanej), ale jednocześnie wiele niszczy m.in. psychikę młodej dziewczyny, jej poczucie wartości i szacunek do własnego ciała, utrudnia budowanie bezinteresownego związku damsko-męskiego (będzie już wyuczona, że „coś za coś"). Co więcej, taka dziewczyna prawdopodobnie mężowi też będzie dawać się wykorzystywać. Pomijając już fakt, iż to „dobra droga" wprost do agencji... Nie widzisz problemu? A jeśli chodziło by o Twoją córkę?
Czy jest na to jakiś sposób, możemy to powstrzymać? Póki jest popyt na tego typu usługi, póty „sponsoring" wśród nastolatek będzie. Argument o chorobach przenoszonych drogą płciową dziewczęta zbywają wzruszeniem ramion i stwierdzeniem, iż mają „stałych i bezpiecznych klientów". Domu się im nie zmieni, buntu nie stłumi, kasy z nieba nie wymyśli. Jednak możemy pracować nad światem wartości, próbować walczyć o to, by nasze otoczenie nie skupiało się na pieniądzach i rządzy seksu, by ponad MIEĆ stawiane było BYĆ. Aby wartością była rodzina, która może na sobie polegać, a nie wolność w związku, która polega np. na czymś takim.
I jeszcze jedna zastanawiająca rzecz. Rozgorzała dyskusja w kraju często potępiająca te dziewczyny, od razu obciążająca winą ich rodziny. Szkoda tylko, że nikt nie piętnuje tych panów, dzięki którym galerianki mają "atrakcje" na wyciągnięcie ręki.
Komentarze
Funkcja jest wyłączona w ustawieniach prywatności
Dodawanie, poprawianie i zgłaszanie komentarzy wymaga technicznego profilu antyspamowego. Szanujemy Twój wybór i nie uruchamiamy jej automatycznie.
Ostatnio aktywne
http://www.podaj-dalej.info/czytelnia/article%2C840
zazdroszczę świetnie wychowanych dzieciaków - ja spotykam na swojej drodze dzieci powyżej roku i to często sporo powyżej roku terroryzujące inne dzieci/dorosłych. Ryk, płacz, rzucanie się na ziemię - klasyka buntu dwulatka. Starszych dzieciaków też sporo widuję urządzających sceny rodem z Super Niani.
Zawsze współżyje się dla 'czegoś' - przyjemności, miłości, bycia blisko. ;) Każda przyjemność to wzmocnienie pozytywne, jakaś tam 'nagroda'.
Od najstarszych
Dzieci jeszcze w piaskownicy uczą się że coś za coś - ja tam tobie łopatkę, ty mi wiaderko. Bezinteresowność pojawia się później, na początku ludzie dążą do posiadania, są egoistami etc uczą się dzielić, nie mają tego od zawsze wpisanego w siebie.
To nie jest droga wprost do agencji, bo taka dziewczynka (chłopcy też, ale chyba mniej ich jest?) nie musi wcale z klientem sypiać. Dla wielu sama obecność lolitki jest wystarczająca,mają posłuszną zabaweczkę. A nawet jeśli seks to cóż...to jej decyzja, która nie musi się odbić na jej psychice/zdrowiu. Są ludzie wcześnie współżyjący z którymi nic złego się nie dzieje.
Choroby weneryczne to był problem kiedy nie było antybiotyków i testów.
Moja ewentualna córka ma się szanować, a to co wybierze to będzie jej wybór i jej konsekwencje tego wyboru.
Co do chorób wenerycznych to się nie zgodzę, że to przeszłość. Wobec wirusa HIV ludzie są niemal bezradni, a rzerzączka w tym momencie w krajach szczególnie azjatyckich zbiera coraz większe żniwo. Co gorsza, w tym momencie ludzkośc dysponuje tylko dwoma antybiotykami zdolnymi wyleczyć z tej choroby. Nie wiadomo tylko kiedy i na te się uodporni.
Dzieci są egoistami na początku- coś im nie pasi to ryk i ma byc jak chca. Ale jeszcze przed roczkiem tego się oduczają np. mama daje łyżeczke deseru, to i dziecko mamie też da.
To że się z kimś współżyje za "coś" odbija się na psychice. Tym bardziej jesli to jest "pierwszy raz".