W zeszłym roku pisaliśmy w artykule "kto ważniejszy...", iż we Francji rodzi się obecnie więcej dzieci pozamałżeńskich niż w małżeństwach. W Polsce jeszcze nie jest aż tak źle, ale liczba dzieci pozamałżeńskich systematycznie rośnie - już co piąte dziecko w Polsce rodzi się poza związkiem małżeńskim.
Według danych Głównego Urzędu Statystycznego nieślubnych dzieci jest obecnie pięć razy więcej niż przed 30. laty. Dzietność pozamałżeńska szczególnie szybko zaczęła rosnąć w latach 90-tych. Na początku tej dekady ze związków pozamałżeńskich rodziło się ok. 6 - 7 proc. dzieci, a na przełomie wieków już 17 - 20 proc. Odsetek ten jest zdecydowanie wyższy w miastach - w 2007 r. wynosił 22 proc., na wsi - nieco ponad 15 proc. [Za: PAP (msu), Onet - 20.04.2009 r.]
Wzrost ilości dzieci pozamałżeńskich to nie jest dobra wiadomość. Takie dzieci nie mają zazwyczaj lepszego życia niż ich rówieśnicy zrodzeni w małżeństwie. Związek małżeństki dużo częściej niż konkubinat łączy się z takimi wartościami jak stabilność, bepieczeństwo, wierność, czy rodzina. Jest to najlepsze miejsce dla rozwoju dziecka, które patrząc na miłość, zaufanie i poświęcenie swoich rodziców uczy się ich naśladować. Oczywiście rodzice, którzy nie są małżonkami również mogą się pięknie kochać i być dobrym przykładem dla dzieci, jednak nie jest to tak częste jak w małżeństwie. Zazwyczaj bowiem skoro rodzice nie pobierają sie to czynią to z konkretnych powodów, np nie chcą lub nie mogą zaufać drugiemu rodzicowi.
Jeszcze trudniejszą sytację mają te dzieci, których rodzice nawet nie myslą o wspólnym życiu. Każde dziecko potrzebuje bowiem zarówno Ojca jak i Matki i to w pełnym wymiarze, a nie tylko w połowie (bo Tatuś ma jeszcze inne dzieci z inną kobietą), lub raz w tygodniu ( bo tyle przyznał sąd). Nawet najbardziej kochająca matka nie zastąpi stałej obecności ojca, a ojciec sam nie podoła wychowaniu dziecka, co wypływa z natury, bo przecież nawet najbardziej kochający tata nie zdoła nakarmić niemowlaka piersią.
Oderwanie posiadanie dzieci od małżeństwa jest także niebezpieczne dla rodzin i rodziców. Rodzice, których związek nie jest trwały często są zmuszeni wybierać między dobrem dziecka, a swoim dobrem. Często rodzice uznają, że ich dziecko jest ważniejsez niż ich małżeństwo. Jakie błędy niesie za sobą postawa uznania dobra dziecka za ważniejsze od dobra małżeństwa można przeczytać w artykule kto ważniejszy małżonek czy dziecko?
Jak uniknąć takich problemów. Jak zadbać już dziś o dobro swoich przyszłych dzieci i o swoje przyszłe małżeństwo. Wskazówkę otzrymujemu od Boga w Dekalogu. Z miłości do naszych przyszłych dzieci i wtrosce o przyszłe małżeństwo zachowajmy czystość przedmałżeńską a opisane powyżej dramaty nie będą udziałem nas ani naszych najbliższych.
Tomek
Przecztaj także artykuł Emilki A gdy Twoje dziecko nauczy sie liczyć
Komentarze
Funkcja jest wyłączona w ustawieniach prywatności
Dodawanie, poprawianie i zgłaszanie komentarzy wymaga technicznego profilu antyspamowego. Szanujemy Twój wybór i nie uruchamiamy jej automatycznie.
Ostatnio aktywne
Od Ciebie zależy czy sakrament będzie miał wartość czy nie. Nie patrz na innych, patrz na siebie. To ew. przed Tobą zostało postawione zadanie zbudowania szczęśliwej rodziny - nie oglądaj się na to, że innym nie wyszło - bo nie znasz wszystkich szczegółów czemu im nie wyszło.
Nie ma nic złego w wychowywaniu dziecka poza małżeństwem. Złe jest samotne wychowywanie dzieci.
Wolałbym jako dziecko mieć pewność, że żaden z rodziców kiedyś mnie nie zostawi i nie odejdzie do kogoś innego, mimo wszystko małżeństwo jest (w założeniu) gwarantem tego!
Popieram Jerzego. Oczywiście możliwe jest zbudowanie domu na piasku, ale dużo lepsze jest zbudowanie go na skale.
Jeśli tą skałą ma być papierek podpisany w kościele, to jest ona mocno zwietrzała...
Papierek nie ma znaczenia ale sakrament ma.
Bez sakramantu bez Boga wszystko jest słabe i kruche bardziej podatne na wszelkiego rodzaju przejawy zła.
Zło niszczy człowieka nie ważne jaką sobie ideologie wymyśli, zło szatan buduje człowiekowi piekło także tu na ziemi.
W tym co złe nigdy nie będzie szczęścia ani na ziemi ani w życiu po śmierci.
Tylko w sakramentalnym zdrowym małżeństwie dzieci mają takie warunki życia jakie Bóg zaplanował jako najleprze dla każdego.
Na wielu przykładach z polskich domów widać niestety, że i ten "sakrament" nie ma żadnej wartości.
Pozostałe argumenty opierają się na wierze w zjawiska nadprzyrodzone, więc w racjonalnej dyskusji są nieuzasadnione.