Całkiem niedawno szukając prezentu dla koleżanki, znalazłem na półce w jednym ze sklepów z gadżetami kartkę pocztową. Mimo, że nie szukałem kartki pocztowej, to jednak postanowiłem ją kupić. Dlaczego? Ponieważ przykuł moją uwagę napis na niej się znajdujący: „Mądrość życia to umieć czekać i mieć nadzieję". Słowa te były dla mnie niezwykle inspirujące i potrzebne, właśnie w tamtej chwili...
Każdy z nas przez całe życie poszukuje szczęścia. Czasem to szczęście przechodzi obok nas w sposób niezauważalny, czasem nie potrafimy docenić tego, co mamy, innym razem „szczęściem" staje się ulga w cierpieniu. Dla większości jednak ludzi szczęście to przede wszystkim znalezienie w swoim życiu drugiej osoby, która byłaby dla nas wsparciem, z którą moglibyśmy dzielić radości i smutki, która byłaby blisko nas, kiedy potrzebujemy bliskości, która by o nas po prostu pamiętała.
Tymczasem, gdy przechodzimy do realizacji naszego celu, tj. zdobywania szczęścia u boku innej osoby, napotykamy często na rozdźwięk między teorią - naszymi dążeniami, pragnieniami, a praktyką - byciem u boku drugiej osoby.
Czasami zastanawiam się, dlaczego inni tak łatwo wchodzą w związki, tak świetnie potrafią nawiązywać więź z kobietami, gdy ja nadal czekam i szukam tej jedynej, niepowtarzalnej, z którą chciałbym dzielić resztę życia? I wówczas słyszę słowa: „mądrość życia to umieć czekać...". Kiedy przeczytałem tę sentencję, zrozumiałem, że każdy ma swój czas, swój czas na miłość. To, że mój jeszcze nie nadszedł, to nie oznacza wcale, że nie nadejdzie. Tym bardziej samotność jest nam dana, aby lepiej poznać siebie, aby jeszcze bardziej uczyć się kochać... I nie chodzi tutaj oto, by pozostawać biernym w poszukiwaniu tej jedynej, ale dać sobie czas na refleksję nad sobą samym, czas, który może się okazać niezwykle potrzebnym i owocnym...
Ta owa samotność może bowiem wprowadzić w życie człowieka więcej dobra niż wchodzenie w krótkotrwałe związki oparte na płytkim uczuciu, albo nawet jego braku, w związki na pokaz czy też dla wyłącznego zaspokojenia swoich potrzeb seksualnych czy emocjonalnych. To zdanie wypracowałem sobie na podstawie obserwacji związków niektórych moich znajomych. Co z tego, że potrafili znajdować sobie czasem kilka dziewczyn w przeciągu miesiąca, kiedy z żadną nie byli w stanie wytrzymać dłużej niż kilka tygodni? Zauważyłem, że w ten sposób bardzo rzadko można zbudować trwały związek. Bycie z kimś na siłę, bo nie mam nikogo odpowiedniego obok, nie ma dla mnie sensu. Bycie z kimś na zasadzie: „bo może kiedyś się w niej zakocham, choć na razie jest mi potrzebna dla zaspokojenia moich potrzeb" wypacza dla mnie sens prawdziwej miłości.
W tym miejscu warto jednak zadać sobie pytanie, co to jest właściwie ta prawdziwa miłość? Czy tylko ta lansowana niekiedy przez współczesne media, która po pierwszym spotkaniu kończy się w łóżku? Czy też może prawdziwa miłość oznacza coś głębszego? Ja w swoim życiu miałem to szczęście, że spotkałem na swojej drodze Kogoś, kto uczy mnie każdego dnia na nowo prawdziwej miłości. Wiem, że On mówi prawdę, bo sam jest Miłością. Tą osobą jest Jezus. Ktoś mógłby zapytać, jak Jezus uczy miłości dzisiaj? Moja odpowiedź brzmi: uczy kochając mnie i każdego człowieka.
Doświadczenie życia pokazuje mi, że od Miłości Bożej można się nauczyć najwięcej, bo miłość ta nigdy nie zawodzi, nie jest płytką tak, jak to często bywa z ludzką miłością. Kiedy zdaje sobie sprawę z tego, że Bóg kocha mnie każdego dnia tak samo, to uczę się kochać tę „urzekającą" w ten sam sposób, tzn. bez względu na to, że zmienia się jej ciało, że zmienia się jej wiek, że ona przeżywa trudności i że ja je przeżywam. Kiedy wiem, że Bóg kocha mnie bezinteresownie, ja też chcę starać się kochać bezinteresownie, po prostu, choć mam świadomość tego, że po ludzku nie jest to do końca możliwe. Wreszcie, kiedy wiem, że Miłość Boża to miłość nadziei, to z ufnością wstaje rano i mówię „mądrość życia to umieć czekać i mieć nadzieję".
Paweł Śpica
Zdjęcie: Wikimedia Commons
Komentarze
Funkcja jest wyłączona w ustawieniach prywatności
Dodawanie, poprawianie i zgłaszanie komentarzy wymaga technicznego profilu antyspamowego. Szanujemy Twój wybór i nie uruchamiamy jej automatycznie.
Ostatnio aktywne
Każdy ma swój rozum i powinien go używać. Co drugi post idzie w jedną stronę, a te pomiędzy nimi w im przeciwną. Od tego są komentarze fakt. Osobiście uważam Pawła za osobę, która daje fajne świadectwo, ale nie rozumiem tej bezsensownej kłótni komentarzy, z obrażaniem siebie nawzajem i autora tekstu. Brawo. Uważam tak jako nieszczęśliwa dziewczyna , która sama nie jest od 2,5 roku, bo ma chłopaka i chce czekać, aż do ślubu... coś strasznego ;p
Paweł, dziękuję Ci za piękne świadectwo...
Od najstarszych
Drogi Pawle
Moim zdaniem ta stronka zrzesza ludzi, którzy nie mają szczęścia w miłości. Nie udało Ci się znaleźć dziewczyny w realnym świecie, więc jak większość ludzi w twoim położeniu sięgnąłeś po internet. Zrobiłeś sobie ze spółką własną "Naszą Klasę". Umieściliście zdjęcia, napisaliście co robicie, nawet wyszczególniliście co ewentualna randka nie powinna wam serwować do jedzenia. Pomysł niegłupi. Ważne, żeby jakoś się pokazać. Laski same się znajdą. Twojego zdjęcia jeszcze nie ma w zakładce "Kim jesteśmy?". Ale myślę , że koledzy pozwolą ci przejść selekcje dla niekochanych i niedługo twoje zdjęcie znajdzie się w eksponowanym miejscu. A może któryś z autorów strony postanowił wywewnętrznić się pod fikcyjnym nazwiskiem. Odnosząc się do artykułu neguje stwierdzenie „mądrość życia to umieć czekać..." Owszem cierpliwość i opanowanie niezbędne są w życiu. Ale trzeba być elastycznym. W tych tematach nie warto zwlekać, bo będziesz czekał do usranej śmierci. Jak mówili moi zwierzchnicy: "masz mieć jaja i masz być elastyczny". Masz jaja chłopie?
Bardzo mi przykro, ale nie trafiłeś, gdyż większość ekipy tej strony ma swoją "drugą połówkę" i jest nam z tym dobrze- jesteśmy szczęśliwi. I nikt się pod nikogo nie podszywa, bo to by było bez sensu..
Wybacz Łukaszu, że to napiszę, ale jesteś ko0mpletnym idiotą, który w swoim życiu nie doświadczył jeszcze czegoś takiego, jak prawdziwa miłość. Może się wielokrotnie zauroczyłeś, ale zawsze dla seksu. Nie wiesz, jak to jest patzrec na dziewczyne i myslec, czym bedzie Cię denerwowala za 20 lat, po ślubie (jeśli jestes na tyle dojrzaly, że o nim myslisz). W dzisiejszym świecie jest to bardzo trudne. Sama mam chłopaka (duży staż) i należymy do tego kręgu "ludzi napalonych, którym cieżko o seksie nie myslec". Ale jakoś możemy leżeć kolo siebie na łóżku ubrani, przytuleni, myśląc o tym, jak pięknie będzie się tej drugiej osobie oddać po ślubie i robić z nią wiele dzikich rzeczy. A na razie pokazać, że naprawdę Ci na tej osobie zależy, że naprawdę ją kochasz i dla niej możesz poczekać.
Ale i tak pewnie nie masz pojęcia, o czym piszę. Wróc tu, kiedy się dowiesz. Naprawdę, mimo wszystko, szczerze Ci tego życzę.
Adios.
Acha, jeszcze jedno. "(...) nie warto zwlekać, bo będziesz czekał do usranej śmierci". Aż tak niska jest Twoja samoocena...? Biedny...
Ale Wy jesteście porąbani... Nie rozumiecie chyba prawdziwych słów tego Pawła...Właśnie on ma rację a nie Wy!!!
Te Wasze wypowiedzi wcale się BOGU nie podobają!!!
(To,że np. Kasia ma chłopaka i że leży obok niego... WWW.ŻAL.PL)
Właśnie dziewczyno masz grzech i to że leżycie obok siebie to już jest zapoczątkowane przez Wasze myśli itd. Posłuchaj sobie ks. Pawlukiewicza to może zmądrzejesz i w końcu zrozumiesz ;)
Przepraszam,ale napisałam prawdę :)
Toż to czysta hipokryzja... tak jak napisała Ewelcia wg pisma już samo myślenie o tych wg Was "brudnych rzeczach" to grzech! Ale wracając do głównego wątku, czy naprawde nie widzicie tej podłej indoktrynacji kościoła? I dlatego właśnie mamy po jednej stronie zatwardziałych katoli, którzy czczą celibat a z drugiej ohydnych rozpustników siejących choroby weneryczne... A czy nie lepiej byłoby jakoś to wypośrodkować? Trzeba się kochać, wspierać, szanować się nawzajem, także i swoje ciała owszem ale cieszyć się bliskością i czerpać z miłości garściami, bo przecież nie wiemy ile jest nam dane na tym świecie!