Wśród kobiet panuje powszechne przekonanie, że mężczyźni nigdy nie robią dwóch rzeczy: nigdy nie rozmawiają i nigdy nie słuchają. Jeśli to prawda, to nie wiem, co mężczyźni robią przez większość czasu. To tak, jakby powiedzieć komuś, kto stoi przed tobą: „Nigdy Cię tu nie ma". „Jestem tutaj teraz", odpowiadamy, a wtedy słyszymy od naszej kobiety: „Nie o to mi chodzi". Najwyraźniej nie o to...
Kiedy kobiety zarzucają mężczyznom, że „nigdy nie rozmawiają" (mężczyźni oczywiście), a oni odpowiadają: „Teraz z Tobą rozmawiam", okazuje się, że nie jest to właściwa odpowiedź. Mężczyzna mówi o fizycznej czynności wydawania głosu poprzez wprawianie w wibrację strun głosowych za pomocą wydmuchiwania powietrza przez krtań. Kobiecie natomiast chodzi o komunikowanie werbalną drogą uczuć.
Dla mężczyzny rozmowa musi mieć cel, wybierają zatem najprostszy sposób na przekazanie swoich myśli. Rozmowa służy realizacji jakiegoś ważnego zadania. Dla kobiet sama rozmowa jest najważniejsza. Jest piękną relaksującą podróżą, polegającą na wymianie myśli i jednoczesnym aktywnym słuchaniu. Podróż już jest celem. Rozmowa może być przerwana w każdym momencie, a mimo to będzie zadowalająca. Dzieję się tak, ponieważ w rozmowie kobiety, która nie chodziło w niej o nic konkretnego poza samym rozmawianiem, (chyba, że jest to moment, gdy kobieta pragnie podzielić się czymś bardzo ważnym dotyczącym jej uczuć - wtedy przerwanie rozmowy jest bolesne.) Jednak zazwyczaj każdy temat poruszony w rozmowie może stać się dla kobiet pretekstem do nawiązania pewnej zażyłości, bliskości, po prostu dzielenia się doświadczeniem życiowym.
Mężczyźni nie mają nic przeciwko tym celom; oni po prostu osiągają je w inny sposób. Mężczyźni budują relację nie poprzez dzielenie się swoimi uczuciami, lecz poprzez wspólne działanie. W czasach prehistorycznych mężczyźni przez tysiące lat spędzali większość swojego czasu w dzikim buszu polując na zwierzynę, by mieć czym nakarmić swoją rodzinę. W czasie tropienia, gonitwy i walki ze zwierzyną rozmawiali ze sobą głównie wtedy gdy mieli konkretny cel - musieli ustalić, kto idzie pierwszy, kto zaatakuje z której strony. Ich relacje budowała się nie w rozmowie lecz poprzez współdziałanie jakim była wspólna walka w imię tego samego celu. W tym samym czasie kobiety spędzały czas w jaskiniach, pilnując domowego ogniska i zajmując się dziećmi. Wykonując swoje prace rozmawiały ze sobą, dzieliły się swoimi doświadczeniami, radościami i smutkami budując relacje poprzez rozmowę.
Mimo następujących zmian cywilizacyjnych i kulturowych w kwestii budowania relacji jesteśmy wciąż bardzo podobni do naszych pra-przodków. Dla kobiet rozmawianie o swoich uczuciach jest czymś naturalnym. Mężczyzna zazwyczaj musi się tego nauczyć. Nie jest to dla niego łatwe. Pewnemu chłopakowi jadącemu tramwajem zadzwoniła komórka. Spojrzał na wyświetlacz i z westchnieniem pożalił się koledze - najgorzej jest gdy dziewczyna ma do Ciebie darmowy numerek, ja rozumiem pogadać, ale trzy godzinny dziennie? Prawdopodobnie chłopak ten nie wiedział już, co mógłby opowiedzieć swojej dziewczynie. Ona natomiast dzwoniła nie by się dowiedzieć czegoś konkretnego, lecz by po prostu z nim porozmawiać, podzielić się swoimi uczuciami.
Rozmowa o uczuciach nie jest dla nas mężczyzn czymś naturalnym. Jeżeli jednak kochamy swoje kobiety to jesteśmy w stanie dla nich zrobić bardzo wiele -Także nauczyć się rozmawiania o uczuciach. Na początku musimy jednak wiedzieć, jak ważne jest to dla kobiety. Gdy to zrozumiemy nabieramy motywacji by zrobić to dla niej i nauczyć się dzielenia swoimi uczuciami. Bardzo ważną rolę odgrywa tu kobieta, która może pomóc mężczyźnie poprzez zauważanie, pochwalenie i podziękowanie, że podzielił się swymi uczuciami.
W artkule wykorzystano fragmenty książki Stephen Arterburn "Mężczyźni i ich sekrety"
Przecztaj też Dziś prawdziwych mężczyzn już nie ma?
Komentarze
Funkcja jest wyłączona w ustawieniach prywatności
Dodawanie, poprawianie i zgłaszanie komentarzy wymaga technicznego profilu antyspamowego. Szanujemy Twój wybór i nie uruchamiamy jej automatycznie.
Ostatnio aktywne
Z tego co wiem, to badania pokazują, że kobiety mówią dziennie około kilkuset słów więcej niż mężczyźni... to nie są wyniki statystycznie istotne, pomyślcie wystarczy jedna rozmowa telefoniczna więcej w ciągu dnia (a to kobiety dzwonią do mamy zapytać o zdrowie, to kobiety załatwiają lekarza dla dziecka czy rozmawiają z wychowawcą przy odbiorze dziecka ze szkoły - podaję takie "dorosłe" przykłady, bo badania były przeprowadzane na dorosłych osobach, jak znajdę chwilę to podam źródło). To czym się różnimy w mowie to to, o czym mówimy. Faceci mówią o tym JAK coć zrobić, CO zrobić, o swoich pasjach i bieżących wydarzeniach, kobiety mówią o związkach, o relacjach, a zatem i o uczuciach. Ponadto, faceci są dość dobrzy w rozumieniu mowy werbalnej, kobiety mają znaczną przewagę posługiwania się mową niewerbalną... może to jest klucz do sukcesu? Może faceci powinni nauczyć się kiedy kobiece Nie, nic się nie stało znaczy Nie, nic się nie stało, a kiedy znaczy - tak, przytul mnie, tak - nie pozmywałeś naczyć, tak - ta okropna Kaśka znów robi mi pod górkę w pracy. No ale tego wymagać od Panów nie można - taki ich urok : ) Uważam, ze w sytuacji kiedy dwie osoby chcą się tak naprawdę porozumieć to dojdą do tego o co drugiej osobie chodzi.
Buźka Kochani!
Udanych ROZMOWNYCH walentynek :)
Mężczyźni po prostu nie dostrzegaja kobiecych uczuć i wciąż je ranią.
Od najstarszych
Zgadzam się z autorem tego artykułu. Kobiety po prostu... za dużo mówią. Nie można na siłę zagłuszać ciszy tylko dlatego, żeby coś powiedzieć. Przysłowie, że milczenie jest złotem, jest tu bardzo trafne;)
Jako współautor (przy tworzeniu artykułu brały udział 3 osoby) chciałbym zaprzeczyć temu, że kobiety za dużo mówią. Zazwyczaj mówią więcej niż mężczyźni i dla mężczyzn jest to trudne do przyjęcia, ale kobiety takie po prostu są. I nie jest to ani dobre ani złe.
Ale ja tego nie neguję i nie oceniam. To, że płeć piękna lubi dużo mówić (czasami za dużo) to po prostu fakt.
Myślę, że większość kobiet dużo mówi, ale szczerze mówiąc mnie to czasem męczy. Sama nie jestem gadatliwa, ale zgodzę się, że rozmowa jest bardzo ważna. Chodzi o to, że niektórzy (lub większość - nie wiem) mężczyzn, kiedy pojawia się problem po prostu nic nie mówi i to my mamy domyślać się o co chodzi. Kobiety są chyba bardziej bezpośrednie, co w niektórych sytuacjach może być zaletą, a w innych wadą. Czy Wy, panowie wolicie, kiedy my mniej mówimy?
Tak naprawdę wcale nie mówię tyle, ile piszę ;)
"Kobiety są chyba bardziej bezpośrednie". Oj z tym zupełnie się nie zgadzam. Według moich obserwacji, kilku książek i wykładów, choćby "O TYM DLACZEGO ONA MYŚLI ŻE ON SIĘ DOMYŚLI" Michała Piekary, to w większości przypadków jest odwrotnie.
Może przydałby się jakiś artykuł na ten temat. Trzeba by o tym pomyśleć.
Rzeczywiście, wszystko zależy od sytuacji. Może moja jest po prostu taka, że to ja mam się domyślać.
a może jednak łatwiej pytać, rozmawiać zamiast snuć domysły, bo nieraz można się pomylić