Świadectwo Agnieszki
Kochani!
Piszę do wszystkich, którzy chcą zachować czystość do ślubu - to najlepsza decyzja, jaką możecie podjąć! Też byłam kiedyś w Waszej sytuacji i też świat mówił, że to nie ma sensu, że to się nie uda, że trzeba się dopasować, że wszyscy tak robią. A ja - nawet, gdy jeszcze nie potrafiłam obronić swoich poglądów - ufałam Bogu i wiedziałam, że On zawsze mówi prawdę i że tylko On jeden wie, co dla człowieka dobre. On nas zna najlepiej - lepiej, niż my sami siebie. To niepodważalne. W końcu to On nas stworzył.
Pochodzę w rodziny wierzącej, z tradycją czystości przedmałżeńskiej. Moi rodzice czekali z seksem do ślubu (4,5 roku!) i w tym roku będą obchodzić 32-gą rocznicę zawarcia związku małżeńskiego. Są szczęśliwi, a o zdradzie mogą sobie jedynie pożartować. Ufają sobie, czekają na siebie. Są radośni, jakby mieli po 20 lat.
Dziś jestem szczęśliwą mężatką. Oczekujemy właśnie pierwszego dziecka. I uważam, że czystość przedmałżeńska naprawdę jest bohaterstwem. To było jedno z najtrudniejszych wyzwań, jakie w życiu podjęłam. Czasami wydawało się, że się dalej tak nie da. Ale jakoś się udawało i tak - dzięki wspólnej modlitwie z moim chłopakiem, a potem narzeczonym, częstym uczestnictwie we Mszy Świętej, dzięki słowu innych, którym też sie udało i zdrowemu rozsądkowi, by nie czekać ze ślubem w nieskończoność - dotrwaliśmy w czystości do ślubu. Nie wyobrażacie sobie, jak głęboko przeżyliśmy ten dzień, te uroczystości. Jak prawdziwie czułam się w BIAŁEJ sukni! Jakie niezwykłe były to chwile, że oto teraz już jesteśmy dla siebie, że po długim oczekiwaniu możemy wreszcie najpełniej wyrazić sobie prawdziwą miłość, wierność, zaufanie, oddanie... Nie da się opisać słowami zaufania do chłopaka, przyszłego męża, a później męża, które wzrasta z każdą udaną próbą oparcia się chęci współżycia przed ślubem! Naprawdę wiesz, że on Cię kocha, że dla Ciebie zrezygnuje z tego, co go tak bardzo pociąga, co dla każdego faceta jest tak bardzo ważne! Ty już wiesz, że jesteś dla niego ważniejsza nawet od tych tak ważnych dla niego doznań! W takiej atmosferze już przed ślubem wzrasta w Tobie do nieskończoności miłość do niego, szacunek, zaufanie, wdzięczność. I do Boga - że dał Ci kogoś tak dojrzałego i dobrego, który nie chce Cię skrzywdzić przed ślubem, który nie chce Ci zabrać dziewictwa, które naprawdę jest bardzo cenne! Jeżeli ktoś twierdzi, że tak nie jest, to dlatego, że sam już stracił ten dar i ma wyrzuty sumienia. Ale jeśli stanie w prawdzie, że stracił coś bardzo ważnego, to jeszcze może wszystko naprawić.
Nie wierzcie proszę, że trzeba się dopasować seksualnie. To nie prawda! Nikt nie jest w stanie stwierdzić - nie czekając w czystości do ślubu - że ten chłopak czy ta dziewczyna są moimi właściwymi partnerami. Po prostu tego nie da sie stwierdzić, jeśli poza współżyciem dochodzą jeszcze inne problemy - np. a co, gdy zajdę w ciążę, a jeśli on odejdzie - poprzednim dziewczynom też mówił, że je kocha, a przecież sie rozstali, to niewłaściwe, że żyjemy w ten sposób przed ślubem, on mnie nie kocha naprawdę, skoro śpi ze mną przed ślubem, skoro nie może się powstrzymać, on mnie wykorzystuje itd. Tylko w łożu małżeńskim te problemy znikają - więcej: nie tylko rodzice i krewni Was pobłogosławią na wspólną drogę - sam Bóg odda Was sobie i pobłogosławi ręką kapłana Wasz związek. I On sam między Wami zamieszka - we wszystkim, co życie małżeńskie stanowi: od jedzenia obiadu, śmiechu, codziennych trudów aż po łoże małżeńskie! I Waszemu współżyciu pobłogosławi, i Wasze współżycie będzie piękne i święte! My z mężem przed tzw. pierwszym razem czyli przed rozpoczęciem współżycia w noc poślubną pomodliliśmy się! Trudno opisać słowami, jakie to było piękne i czyste!! Pierwszy raz nigdy nie będzie szczególnie przyjemny fizycznie - ani dla kobiety, ani dla mężczyzny - on się wiąże z pewnym bólem dla obojga, nawet z krwią (u kobiety). Ale w czystym związku, w przepięknym zespoleniu dwojga kochających się i oddanych sobie ludzi naprawdę dzieje się coś więcej, niż tylko przerwanie błony dziewiczej - łączą się nie tylko ciała, ale i dusze - on tak bardzo się stara, żeby Cię jak najmniej bolało, Ty mu tak bardzo ufasz... Jesteście ze sobą tak blisko psychicznie i fizycznie, że już bliżej sie nie da! I wiesz, że ani sąsiadka, ani rodzina, ani znajomi, ani nikt inny nie powie Ci, że robisz coś złego! Wszyscy po naszym ślubie jakoś dziwnie to rozumieli - nie przychodzili bez zapowiedzi, nie dzwonili wieczorami - każdy bez słów wyrażał, że to normalne, że to piękne, że czekają na potomków. Naprawde tak było! A ja się nawet tego nie spodziewałam!
Minął już ponad rok od tamtej chwili. Nigdy nie przypuszczałam, że można być tak szczęśliwą z mężczyzną, z mężem. I tu nie chodzi tylko o seks - chodzi mi o całokształt. Kiedyś nie przepadałam za mężczyznami, głosiłam poglądy zabarwione feminizmem. Ale teraz wiem, że mężczyzna, który żyje w zgodzie z Bogiem, niesamowicie się rozwija i staje się prawdziwym przyjacielem kobiety, jej towarzyszem, oparciem, najbliższą osobą. Że mogę na niego liczyć, że mnie naprawdę kocha, że potrafi zrezygnować ze swego egoizmu itd. Jestem z moim mężem niesamowicie szczęśliwa - a nasza miłość do Boga i do siebie nawzajem (a także do Dzidziusia we mnie) nie wyraża się tylko w słownych deklaracjach, ale realizuje się w codzienności w konkretnych decyzjach i działaniach - stosujemy tylko naturalne metody planowania rodziny, każdego dnia spotykamy się na wspólnej wieczornej modlitwie przy zapalonej świecy - czytamy Słowo Boże, odmawiamy dziesiątkę różańca, koronkę do Miłosierdzia Bożego, dużo rozmawiamy o naszych najgłębszych sprawach... Jesteśmy we wspólnocie, często uczestniczymy też we Mszy Świętej w tygodniu. Walczymy o uczciwość w naszym życiu zawodowym, o zachowanie przykazań w każdej sytuacji życia. Mówimy też innym o czystości przedmałżeńskiej, o naturalnych metodach, o tym, że nasze dziecko było w pełni zaplanowane i że w pierwszym cyklu, w którym chciałam zajść w ciążę, zaszłam. Że takie życie nie tylko jest możliwe, ale przynosi niesamowitą radość!
Jeszcze raz zachęcam Was wszystkich gorąco do wytrwania w czystości do ślubu - nawet, jeżeli już się Wam nie udało. Trwajcie teraz w czystości, a Wasza radość będzie wielka i nikt nie zdoła Was jej pozbawić! Bóg wytrwałych nagradza cząstką nieba już tu na ziemi!
Pozdrawiam serdecznie i wiem, że jeżeli oddacie tą sprawę Bogu, to Wam się uda!
Agnieszka
PS Widzę, że to właśnie Agnieszki są tutaj za czystością. Mamy wielką Świętą! :)
PS 2 Znam więcej par, którym się udało. I są bardzo szczęśliwi! :)
Autor: Ania





Komentarze
Pozdrawiam :)
Pozdrawiam Was katole, przejrzyjcie na oczy.
Marcin
[Część wypowiedzi, zawierająca obraźliwe treści, została usunięta. Nie będziemy tolerować wyzwisk! Administratorzy]
A same problemy z sexem mogą mieć przecież wiele źródeł, głównie w dzieciństwie.. Polecam dobrego kierownika duchowego i psychologa..
Przecież nie trzeba robić wesela- jeśli się kochają, a na serio ich nie stać, to przecież rodzina to zrozumie..
Bo nie mają pieniędzy na mieszkanie? To gdzie ew. będą wychowywać owoc(e) swojej wielkiej miłości? Kątem u rodziców? nie polecam. I wiele innych powodów.. Zobacz konferencje dr Grzelaka, które masz w multimediach, zamów mailing na serwisie Jaś i Małgosia, posłuchaj Pulikowskiego..
ps. pobrać wkrótce nie znaczy- na pewno. Pewne jest gdy, już powiedzą w urzędzie/ przed ołtarzem. Osobiście znam kilkanaście par, które się rozeszły w narzeczeństwie.. Można i spod ołtarza uciec. Bo póki człowiek nie powie "tak" jest wolny i ma pełne prawo się wycofać. Jednak gdy zrobi sie krok - zacznie współżycie, to już jednak jest pewna odpowiedzialność.. Teoretycznie jest się też wolnym (jeśli chodzi o prawo) jednak ew. zmiana ponosi znaczne konsekwencje i o wiele bardziej boli...
Nie znam Pani, nie mam pojęcia czy Pani jest juz po leczeniu czy nie..
Czytam uważnie, odpowiedziałam na : "ale proszę nie myśleć, że napisałam to ot "tak sobie". A wkradł się błąd i powinno być "nie miałam pojęcia".
A Pani wyjaśnienia dotyczącego błędu niestety nie rozumiem, na czym polega błąd, że użyła Pani czasu teraźniejszego („mam”) zamiast przeszłego („miałam”), co za różnica?
A co do "oskarżenia"- z Pani wypowiedzi wnioskuję, iż twierdzi Pani, iż wychowanie katolickie/wiara katolicka/Kościół Katolicki wpajają iż "sex jest ble" i to jest źródłem problemów w późniejszym życiu. Zastanawiam się, w którym miejscu (Pismo Świete, Katechizm itp) jest tak napisane, jaki fragment to sugeruje.
http://chodakiewicz.salon24.pl/81006,milosc-po-bolszewicku
zakłądam, że oboje z żoną oraz potomstwo do wszystkiego się tu stosujecie:))) ?
Śmieszna jesteś i tyle. To, że ty czekałaś nie oznacza, iż on też czekał.
[!?] Oj, e. masz rację rzeczywiście krucho z zasobami wiedzy u Pani Agnieszki. Proszę nie robić reguły z własnego przypadku lecz zajrzeć do publikacji pisanych przez fachowców, czy chociażby wyznań kochanków!