Zaszczep swoje dziecko!

Czy pozwolił(a)byś uczestniczyć swojemu dziecku w lekcji konstruowania bomb zegarowych? Raczej nie. Na szczęście takie sytuacje w szkołach raczej się nie zdarzają... ale czy na pewno?
(http://www.youtube.com/watch?v=Bojf-qG3hhA&)
Obejrzałem ostatnio zamieszczony powyżej fragment programu "Warto rozmawiać". Na początku był fragment nagrania lekcji prowadzonej przez lekarza wśród 13- i 14-latków na temat wirusa HPV. Człowiek ten opowiada gimnazjalistom o tym, że powinni się zaszczepić, używać prezerwatyw, stosować antykoncepcję farmakologiczną, później uznaje metody NPR za nieskuteczne i bezsensowne. Ogólnie rzecz biorąc mówi tak, jak gdyby niewspółżyjący nastolatkowie byli czymś w rodzaju yeti. Nie wiem gdzie studiował ów lekarz, nie wiem gdzie pracuje (z programu wynika, że pracował za granicą), jakie ma doświadczenie zawodowe, ale na pewno nie posłałbym swojego dziecka na jego zajęcia! Oprócz tego, że podaje nieprawdziwe wiadomości (zapraszam do lektury artykułów: [1] oraz [2]) to tak naprawdę krzywdzi słuchaczy wmawiając, że to dobrze, że współżyją w tak młodym wieku, byleby robili to z głową (a właściwie z prezerwatywą). To w sumie tak, jakby nakłaniać, żeby robili w piwnicy bomby, ale uważali, żeby nikt ich nie przyłapał.
Nieco później głos zabiera profesor pedagogiki krytykując wypowiedzi lekarza. Pada ważne stwierdzenie, że do szkoły nie powinien mieć dostępu każdy, kto ma coś do powiedzenia. Właśnie! Rodzice powinni wiedzieć o tym, czego uczą się w szkole ich dzieci. Niestety, to nie był odosobniony przypadek. Jest wiele grup i osób, którzy prowadzą podobne akcje m. in w szkołach. Warto sprawdzić o czym mówi np. nauczyciel PDŻ.
Drodzy rodzice! Prośba do Was:
Zadbajcie o to, by wasze dzieci wyjeżdżały na wakacje odpowiednio przygotowane - koniecznie zaszczepcie je... przeciw głupotom, które mogą z różnych źródeł usłyszeć. Najlepiej chyba jeśli dziecko dowiaduje się o swojej seksualności od swojego rodzica. Nie znaczy, to, że trzeba opowiedzieć gimnazjaliście wszystko co się wie o seksie, ważne, żeby wiedział, że na współżycie jest czas po ślubie. Ważne jest też zabezpieczenie... przed ludźmi, którzy są nieodpowiedzialni i swoją nieodpowiedzialność chcą przekazać dalej.
Nikt nie powinien odbierać dzieciom dzieciństwa!
Nieco później głos zabiera profesor pedagogiki krytykując wypowiedzi lekarza. Pada ważne stwierdzenie, że do szkoły nie powinien mieć dostępu każdy, kto ma coś do powiedzenia. Właśnie! Rodzice powinni wiedzieć o tym, czego uczą się w szkole ich dzieci. Niestety, to nie był odosobniony przypadek. Jest wiele grup i osób, którzy prowadzą podobne akcje m. in w szkołach. Warto sprawdzić o czym mówi np. nauczyciel PDŻ.
Drodzy rodzice! Prośba do Was:
Zadbajcie o to, by wasze dzieci wyjeżdżały na wakacje odpowiednio przygotowane - koniecznie zaszczepcie je... przeciw głupotom, które mogą z różnych źródeł usłyszeć. Najlepiej chyba jeśli dziecko dowiaduje się o swojej seksualności od swojego rodzica. Nie znaczy, to, że trzeba opowiedzieć gimnazjaliście wszystko co się wie o seksie, ważne, żeby wiedział, że na współżycie jest czas po ślubie. Ważne jest też zabezpieczenie... przed ludźmi, którzy są nieodpowiedzialni i swoją nieodpowiedzialność chcą przekazać dalej.
Nikt nie powinien odbierać dzieciom dzieciństwa!
Autor: Winiar





Komentarze
A co złego jest w kochaniu się? Nie w uprawianiu seksu, dla samego aktu. Tylko w miłości.
Świadomość własnego ciała, szacunek do siebie i partnera co za tym idzie badania i ewentualne zabezpieczenia są ważne.
Nie posłał byś dziecka bo jeszcze by się dowiedziało że seks to nic złego, że są ludzie którzy (o zgrozo!) to robią i czerpią z tego przyjemność, czy może dlatego że boisz się że dzieciak mógłby postąpić nie zgodnie z tym co przekazałeś mu w domu?
Naturalne metody nie powstały jako antykoncepcja, służyły do planowania rodziny więc ciężko je w tym kontekście omawiać. Jeżeli chodzi o moje zdanie - bałabym się ich używać jako 'antykoncepcji', bo wiem jak wiele rzeczy może wpłynąć na mój cykl. Co prawda ksiądz wykładający mi etykę twierdzi że kobieta zawsze umie rozpoznać czy jest płodna czy nie, ale mi się wydaje to wątpliwe.
Kiedyś jechałam skmką, naprzeciwko mnie siedziało 2 młodych chłopaków ok. 25 lat. Dzielili się planami wakacyjnymi. Jeden z nich się chwalił, że jedzie na kolonie jako wychowawca: "Specjalnie się zgłosiłem do grupy starszych dzieci, bo z 15-latkami można bez żadnych konsekwencji".
Rodzice, bądźcie bardzo, bardzo czujni.
Oczywiście zakładam że żadna ze stron nie naciska i nie wykorzystuje drugiej strony - zakładam że relacja jest zdrowa.
Seks na obozie/koloni moim zdaniem to nie jest miejsce na pierwszy raz. Wiele zalezy od tego jakie wartości przekazano dzieciom - nie ważne czy chłopcu czy dziewczynce, obydwoje powinni wiedzieć że są odpowiedzialni za siebie, ale też za drugą stronę. Seks z wychowawcą - dziewczynki pociągają starsi chłopcy, wychowawcy itd nie moralne jest jeżeli on to wykorzysta i będzie dążył do zbliżenia. Nie wydaje mi się jednak aby rodzice mieli na to wpływ - nie ma ich wtedy przy dziecku, nie mogą zabronić czy pilnować.
płacą za to. Płacą podatki na porzucone w domach dziecka owoce związku, płacą za leczenie chorób.
Chyba u Josha MCDowella czytałam, że z powodu prywatnego związku, który miał być tylko między dwojgiem ludzi, ucierpiały 22 osoby.
Ja osobiście zapłaciłam, gdy zamiast w pokoju 2-osobowym mieszkałam w 3-osobowym, bo chłopak współlokatorki się zagnieździł. Ja osobiście tracę przez takie związki, więc się bronię, jak widać.
A co do związku- załóżmy że jesteś mega zadufana w sobie i świata nie widzisz poza sobą- sama tego raczej nie zauważysz, potrzebny jest ktoś (=> przyjaciel np.) który będzie Ci umiał to wprost w twarz powiedzieć..
Podobnie jest ze związkami- sami siebie nie umiemy obiektywnie oceniać. Tym bardziej mieć zawsze pewność że "to i to jest dobre i odpowiednie " -> jako ludzie mamy zadziwiająco wielką zdolność usprawiedliwiania samych siebie:)
Wydzwaniający rodzice naprawde nie są niezbędni aby dziecko zachowywało się rozsądnie;)
Relacja jaką buduję z partnerem jest moją z nim relacją. Osoby trzecie nie są do tego potrzebne, a już na pewno nie powinny wiedzieć wszystkiego. Nie wyobrażam sobie rozmowy z przyjacielem w klimacie 'co myślisz o tej i o tamtej pozycji', bo to sprawy między mną a moim partnerem. Pawlukiewicz mówił o naturalnej barierze, którą każdy z nas ma - to się po prostu czuje;)
Nikt nie karze omawiać pozycji, bo ja również sobie takiej rozmowy nie wyobrażam:] Ale związek to nie sex. Mówię o ogólnych sugestiach typu przyjaciel mówi "Twój facet od 2tygodni chodzi w tym samych skarpetkach" a Ty się dalej upierasz iż to zapach jego nowych kosmetyków .
Po za tym od zapraszania do pokoju, do seksu jest daleka droga. Nie raz byłam w pokoju swojej kadry, w celach innych niż seksualne.
A jeżeli chodzi o różnice wieku jestem nieobiektywna bo mój luby jest ode mnie starszy.
Tak, związek to nie seks. (skąd ten sex przez x?!) Ale wciąż każda relacja z moim partnerem jest relacją między nim a mną. Osoby trzecie nie są w niej potrzebne. Ja wiem kogo wybrałam, co w nim widzę, dlaczego z nim jestem.Co najwyżej zdarza mi się usłyszeć 'jak on z tobą wytrzymuje';)
A sex przez x - a w adresie strony jak masz?:P co za różnica?