Myśli kilka o Miłości (seks edukacja)
Artykuł nadesłany przez Tristana. Redakcja portalu zastrzega, iż nie utożsamia się w pełni z poglądami autora, jednak dopuszcza artykuł do publikacji, gdyż uważa że portal ma być miejscem ścierania się różnych światopoglądów, a czytelnicy mają prawo do prezentowania swoich opinii i weryfikowania ich z pozostałymi internautami
Lewica chce uczyć seksu, nie interesuje ją Miłość. Chce uczyć jak brać, nie dawać. Chce pokazywać młodym ludziom, że seks jest jak przywitanie, wspólna kolacja i nie zobowiązuje do niczego, nie musi towarzyszyć mu odpowiedzialność, Miłość. Środowiska lewicowe, propagują idee typu: „Masz ochotę na seks, no to siup, bez krępacji. Pamiętaj tylko o gumce, zrób to gdzie chcesz, jak chcesz, z kim chcesz i kiedy chcesz. Wszystko jest dla ludzi, nie bój się. Można a nawet trzeba sobie ulżyć". Lewica i wszyscy „specjaliści" od seksu wciskają się tam, gdzie nie mają prawa wchodzić. Seks jest prywatną sprawą małżonków. To oni siebie poznają, swoje potrzeby. To oni, sami ze sobą, mają uczyć się Miłości i seksu, który jest jej częścią.
Dzieci nie wyniosą z domu rodzinnego niczego poza nauką rodziców. Dlatego musi być ona właściwa. Nie można pozwolić równie by w szkole, która ma istotny wpływ na młodego człowieka, dzieci karmione były świńską propagandą lewicowych środowisk. Nie można pozwolić, żeby dzieci karmione były czymś zupełnie innym niż w domu. By wciskano im upodlenie człowieczeństwa pod płaszczykiem zdrowej i nieszkodliwej przyjemności. Młodzież wie o antykoncepcji wystarczająco z atakującej zewsząd „reklamy tęczowej propagandy", niestety poza „mechanicznym" seksem nie uczy ona nic innego. Nie uczy Miłości.
Sama nauka o antykoncepcji jest niewłaściwa, gdy sama antykoncepcja jest zła. Czym innym jest antykoncepcja, a czym innym jest planowanie rodziny. Dla propagatorów niczym nieskrepowanego seksu to jednak to samo. Środowiska lewicowe nie chcą planować rodzin, jak ju było wspomniane. One chcą planować, a nawet nie planować, tylko propagować seks bez żadnych konsekwencji, seks bez niemiłej niespodzianki, za jaka uważa dziecko. Człowiek nie potrzebuje antykoncepcji. Przypomnijmy: jest ona czymś nienaturalnym, złym. Człowiek potrzebuje pełnej świadomości o swojej koncepcji. Wiedzy o swoim potencjale, swoich możliwościach. Potrzeba mu nauki o jego wielkości, a nie sprowadzania go do automatu uciech.
Zwolennicy „wolnego" seksu nie dostrzegają, lub im to nie przeszkadza, że ten seks jest w rzeczywistości zniewoleniem. Taki seks obdarty jest ze wszystkiego, co ludzkie, co nadaje mu pozytywną wartość i czyni zeń wielkie dobro. Tym, co nadaje tą wielką wartość cielesnemu zblieżniu małżonków jest właśnie Miłość, bez której seks jest zwykłym automatem cielesnego zadowolenia.
Zwierzęta przede wszystkim „szukają" seksu dla reprodukcji, człowiek przede wszystkim dla wspólnej bliskości małżonków. Seks jest częścią ich zjednoczenia, składnikiem ich Miłości. Dzieci są wyrazem miłosnego zjednoczenia małżonków, w czasie płodnym. Obrońcy „wolnego" seksu chcą promować antykoncepcję, będącą czymś nienaturalnym. Chcą sprowadzać ludzki akt płciowy wyłącznie do zaspokajania niczym niepowściąganej chuci. W tym, co proponują nie ma Miłości. Miłość jest w koncepcji! Koncepcja jest naturalna - to naturalne planowanie rodziny. To uczenie się małżonków siebie na wzajem, wzajemne ofiarowanie się sobie i odpowiedzialność. Zwolennicy „brudnego" seksu wciskają się wulgarnie, zwłaszcza w młode umysły i seks nazywają Miłością, lecz ta ich miłość jest pokryta lateksem, czymś sztucznym - „reklamą", która zawsze wykorzystuje słabość człowieka, by sprzedać mu najgorsze świństwo jako ekskluzywny towar.
Zbrukane nieczystością media sprawiają, że dzieci otrzymują wypaczone informacje na temat seksu. Dlatego ważną rolę w przekazie zasad życia, a więc i spraw związanych z płciowością i seksem mają rodzice. Pytanie dziecka czy „spało" z kimś nie jest nauką ani seksu, ani Miłości. Wszystko zaczyna się dużo wcześniej. W przykładzie życia małżeńskiego, w postawie ojca do kobiecości i matki do męskości, do tego jak traktują samych siebie i siebie nawzajem, jak traktują przeciwną płeć, jak traktują swoje dzieci, swoja rodzinę, przyjaciół, obcych. Czy darzą ich szacunkiem, czy widzą w nich podobnego do siebie człowieka. Czy obdarowują ich swoją Miłością. Gdy dziecko zobaczy nienawiść, brak Miłości, poświęcenia, branie zamiast ofiarowania, wtedy buduje w nim się figurę człowieka samolubnego, nastawionego na przyjemności, gotowego brać i niechętnego dawać i wmawia mu się jeszcze, że to jest dobre, lub nowocześniej, że to jest cool. Każdy chce by widziano w nim równiachę.
Seks jest ważnym składnikiem Miłości małżeńskiej, a przez to i życia obojga małżonków. Jedynym właściwym sposobem planowania rodziny jest naturalny sposób planowania rodziny. Uczy on wzajemnego szacunku, cierpliwości i buduje Miłość w świadomym korzystaniu z wielkiego daru jakim jest miłość cielesna. Nie mo na dopuścić do gorszenia dzieci i budzić tego, co w nich uśpione, oraz do tego by wpajano im w szkole wulgarne treści, które bezczeszczą Miłość. Nie można pozwolić by lewacka myśl i propaganda przedstawiająca człowieka jako niepohamowany automat z możliwością natychmiastowego zaspokojenia, była finansowana z publicznych pieniędzy. Środowiska lewicowe nie wierzą i nie uznają, że najważniejsza w życiu jest Miłość. MIŁOŚĆ Cierpliwa jest, Łaskawa jest, Nie Zazdrości, Nie Szuka Poklasku, Nie Jest Pyszna, Nie jest Bezwstydna, Spogląda Na Drugiego, Nie Jest Gniewna, Wybacza, Wszystko Znosi i Wszystko Przetrzyma. MIŁOŚĆ Nigdy Nie Ustaje.
Jeśli chcesz, aby Twój artykuł został opublikowany na naszej stronie prześlij go na adres: Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.
Autor: Ania





Komentarze
Wiesz, ja też bym chciała, żeby dzieci uczyły się tego wszystkiego od rodziców. Ale to jest pobożne życzenie, bo rodzice nie rozmawiają z dziećmi o seksie. A skoro młodzież, u której normalna jest ciekawość i zainteresowanie tymi tematami, nie dowiaduje się od rodziców niczego, to musi sama dotrzeć do wiedzy. I co wtedy robi? Zagląda do głupich pisemek albo wstukuje w google i czyta. I nie są to artykuły na poziomie, znalezione np. w poważnych portalach medycznych, tylko fora dla nastolatków, gdzie roi i się od takich głupot, że głowa boli. I z tą wiedzą idzie w świat. Wspaniale, nieprawdaż?
Szanuje obraz miłości, w jaką wierzysz, jaką Ty ją widzisz. To Twoja prywatna definicja, wynikająca z Twojego własnego systemu wartości, który przez lata w sobie kształtowałeś. A nastolatkowie kształtują go teraz i w tym pomagać ma im szkoła. Szkoła nie może narzucać nikomu poglądów, ma pokazywać różne warianty, a młody człowiek sam powinien w toku swojego dorastania wybrać te, z którymi się utożsamia. I jakby tego nie robił, popełni jakieś błędy. Pytanie brzmi - czy lepiej, żeby wiedział jakie te błędy mogą mieć dla niego konsekwencje, czy lepiej, żeby ślepo wierzył w głupoty, które wyczyta w Internecie?
Nie możesz rościć sobie prawa do osądzania czyj światopogląd jest słuszny. Nie możesz żądać od szkoły, która uczy z 5 mln nastolatków - w tym chrześcijan, protestantów, ateistów, konserwatystów, liberałów, socjalistów, anarchistów i masę innych deseni, żeby narzucała im jedną wizję. Szkoła ma wyposażyć młodych ludzi w niezbędne minimum wiedzy. Także na temat życia seksualnego. Szczególnie, że nikt ich tego nie uczy.
I paradoksalnie, to tradycjonaliści, wierzący w seks tylko w małżeństwie, najczęściej traktują tę sferę jak tabu. Mówią swoich dzieciom, że wolno im dopiero po ślubie i w związku z tym nie podejmują tematu. A skutki bywają opłakane, bo dzieci nie dość, że się buntują, to jeszcze przy okazji nieświadomie rzucają się na główkę do wody, której głębokości nie znają.
Szkoła nie może narzucać nikomu poglądów? A to ciekawe. Dlaczego zatem każdy przedmiot zawiera ściśle określoną tematykę i wykładany jest w określony sposób? Szkoła ma przedstawiać różne warianty? Dlaczego nie pokazuje zatem jak żyć z oszustwa, kradzieży, pijaństwa, narkotyków, nie uczy jak zabijać i gwałcić? Może młodzież powinna poznać rozmaite sposoby i techniki zadawania bólu, odbierania życia, upijania się, narkotyzowania i rozwiązłości i wielu innych, a potem sobie wybierze? Może nie powinno piętnować się rozmaitych wynaturzeń seksualnych? Przecież nie można pozbawiać młodych wyboru? A nóż się coś spodoba. Dlaczego nie pokazuje się dzieciom różnych wariantów? Dlaczego narzuca się młodemu człowiekowi pewne określone poglądy? Dlaczego szkoła rości sobie prawo do osądzania pewnych postaw jako niewłaściwych? Dlaczego piętnuje się zbrodnie i tym podobne? Może młody człowiek powinien spróbować wszystkiego? Może powinien wpaść w szambo żeby zobaczyć jak cuchnie?
Każdy ma prawo i ja też mogę osądzać i krytykować coś co uważam, za wielkie zło i krzywdę wyrządzaną człowiekowi. Który światopogląd broni godności człowieka? Który broni jego ciało i ducha, by nie były wykorzystywane? Które poglądy chronią człowieka, by nie został upodlony i sprowadzony do roli przedmiotu? Te, za którymi się opowiadam, czy te z którymi walczę? Wrócę do kwestii szkoły, jak znajdzie się w niej odsetek zwyrodnialców rozmaitej maści, to mam resztę uczyć zwyrodnienia ,czy niewłaściwe postawy sprowadzać na właściwy tor? Czy mamy uczyć wszystkiego i tak między innymi: od anarchistów, że szacunek do jakiegokolwiek porządku jest nieważny, od pseudochrześcijan, że człowieka niepotrzebnego można zabić, kiedy się komu spodoba, od ateistów, że nie ma nad nami żadnego autorytetu więc wszystko mi wolno, od liberałów, że liczy się tylko mój interes, a całą resztę olać, od socjalistów, że wszystko jest wspólne (w tym małżonkowie) i w ogóle możemy uprawiać seks każdy z każdym, jak chcemy i gdzie bez żadnej krępacji, a wreszcie, nawet od konserwatystów, że każda nowość niesie zło? Powtórzę zatem, jeśli nie możemy narzucać jednej wizji, to dlaczego to robimy?
Na koniec. O czym traktuje artykuł? Czy został dobrze przeczytany, a tym bardziej zrozumiany? Seks jest składnikiem Miłości. Nie jest od niej ważniejszy, ani nie jest jej synonimem. To prawda seks jest tematem tabu i taki ma być, bo seks jest prywatną, najbardziej intymną sprawą małżonków. Należy ludziom wskazywać drogę do Miłości, nie do seksu. Środowisko człowieka ma pomagać mu we wzrastaniu w Miłości. Seksu natomiast małżonkowie powinni się sami uczyć poznając się wzajemnie. I wara od małżeńskiego łoża komukolwiek z zewnątrz. Ingerencja w małżeńską miłość cielesną jest gwałtem zadanym jedności małżonków. I jeszcze jedno powtórzę. Naprawdę nie potrzeba człowieka pomniejszać jeszcze bardziej, ucząc go "zakładania gumki". Należy uczyć człowieka wielkiego potencjału jaki w nim drzemie. Uczyć go jego koncepcji, aby się rozwijał, a nie stawał bezmózgim automatem wszelkich uciech.